Wybory prezydenckie są nie tylko okazją do oceny głównych kandydatów czy problemów, wokół których toczy się kampania. To okazja do pytań o nas samych, o postawy różnych grup społecznych wobec tego, co jest najwyższą stawką w tych wyborach. A jest nią niewątpliwie przyszłość polskiej demokracji i miejsce Polski w rodzinie demokratycznych narodów.
Nie tak dawno w środowiskach opiniotwórczych miała miejsce dyskusja wokół książki stawiającej tezę o końcu pokoleń podległości, obciążonych dziedzictwem powstań, wojen czy systemu produkującego umysły zniewolone. Ich miejsce miało zająć pokolenie wolne od pamięci o tamtych klęskach i zmaganiach, pokolenie urodzone w warunkach wolności i oddychające wolnością jak powietrzem. Mogłoby się wydawać, że nie ma powodu do obaw o polską demokrację. Przecież wychowani w wolnej Polsce młodzi ludzie nie pozwolą jej sobie odebrać.