Reklama

Kaczyński, Tusk, Hitler i Lupa, czyli „klika” na scenie

Społeczny teatr pokazuje jako głównych bohaterów również postaci ze świecznika władzy. Tak jest w prowokacyjnej „Personie. Ciele Bożeny” Jędrzeja Piaskowskiego i Huberta Sulimy z Teatru Zagłębia w Sosnowcu.

Publikacja: 13.12.2024 04:57

„Persona. Ciało Bożeny”. Scena z Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem

„Persona. Ciało Bożeny”

„Persona. Ciało Bożeny”. Scena z Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem

Foto: Jeremi Astaszow/ mat. pras./ Teatr Zagłębia

Jarosława Kaczyńskiego, umierającego na kozetce, żegna czule najwierniejszy przyjaciel, czyli Donald Tusk.

Reklama
Reklama

Taką scenę - o marzeniu Polaków, ale też zgodną z tezą, że najwięksi polityczni wrogowie najwięcej korzystają z polaryzacji, którą generują, pokazali na krakowskim festiwalu Boska Komedia reżyser Jędrzej Piaskowski i dramatopisarz Hubert Sulima w autorskim spektaklu „Persona. Ciało Bożeny” z Teatru Zagłębia w Sosnowcu.

„Persona. Ciało Bożeny”, Tusk i Kaczyński

Można było po scenicznym Jarosławie i Donaldzie oczekiwać więcej, ale i tak duet stworzył jeden z ciekawszych spektakli roku, który manifestacyjnie prostymi środkami analizuje najważniejsze polskie tematy.

Piaskowski i Sulima zaczerpnęli tytuł z trylogii zaplanowanej przez Krystiana Lupę w stołecznym Dramatycznym – tej słynnej ze skandalu z udziałem Joanny Szczepkowskiej, która pokazała pupę i zahajlowała reżyserowi.

W Dramatycznym, po znakomitych spektaklach o Simone Weil i Marylin Monroe, trzecia część trylogii nie doszła do skutku. W sosnowieckim przedstawieniu jeden z aktorów powtarza gesty Szczepkowskiej, a pomysł duetu na spektakl jest przewrotny: to Lupa wypiął się na sosnowiecki teatr po roku mętnych prób i przed premierą wyjechał, zostawiając zespół na lodzie.

Reklama
Reklama

Wcześniej aktorzy z wyśmiewanego rzekomo przez wszystkich Sosnowca (to kokieteria: teatr ma dobre notowania) opowiadają o spotkaniu z gwiazdą, które warto mieć w CV, bo spektakl Lupy to gwarancja tournée po najważniejszych scenach i festiwalach Europy, nawet – dodają aktorzy w spektaklu – jeśli praca przyniosła nerwy i rozczarowania.

Gdy zaś duet w spektaklu stylizowanym na antyelitarny uderzył już w gwiazdę nr 1, przystępuje do kreowania, jakbyśmy powiedzieli w czasach socrealizmu, ludowej bohaterki. Jest nią Bożena (znakomita Mirosława Żak), prostolinijna sprzątaczka w charakterystycznym plastikowym fartuchu. W przeciwieństwie do aktorów bez ambicji, którzy chcą być „kimś”, ona ceni przeciętność i chce pozostać sobą. Pewnie dlatego z jej życiorysu i sposobu bycia chciała ją ograbić z myślą o wielkiej roli w spektaklu Lupy inna przyjezdna, tym razem aktorska gwiazda (Agnieszka Bałaga-Okońska).

A ile to się Bożena nadziwuje, co też ci artyści za publiczne pieniądze wyrabiają, a nawet nieświadomie, sprząta przecież, uszkodziła element scenografii. Dla Lupy jest magicznym znakiem, ale dla prostej Bożeny nie różni się od innych śmieci w bałaganie zostawionym przez reżysera. Wszystko jasne: dostajemy mocną porcję antysystemowego populizmu, ale też o pokazanie perspektywy prostego, skrzywdzonego przez elity człowieka, po rozpadzie duetu Strzępka–Demirski, nikt już nie dba.

Skandal, czyli niemiecki gej

Oglądamy też powrót do domu Bożeny brata, (żeby w teatralnej grze było śmieszniej i tak jest – aktorzy umawiają się, że matkę sprzątaczki zagra warszawska gwiazda w peruce, wyciągniętej ze sfatygowanej walizki męża). Maż jest zaskoczony, gdy żona wyznaje, że głosowała na PiS, bo to jedyna partia, która zadbała o socjal Polaków, gdy dla biedujących konstytucja nie ma znaczenia.

Symetrystycznie rozkładając akcenty, duet wyposażył męża w homoseksualną tożsamość. Żyjąc na polskiej prowincji, bał się coming outu, dlatego uciekł z kraju. A gdy powie, że do Niemiec, gdzie żyje z kochankiem i adoptowanymi dziećmi, twórcy mają okazję pokazać nietolerancję pisowskiego elektoratu, bohaterka nie ma bowiem taryfy ulgowej dla „pedałów”, a tym bardziej szwabskich.

Reklama
Reklama

Wszystkie sceny wzbudzają zasłużone wybuchy śmiechu na widowni tak jak w kabarecie, zaś do galerii bohaterów uosabiających polski pejzaż społeczny doskakuje – dosłownie – córka (Natalia Bielecka) Bożeny, która odnalazła się w życiu dopiero jako barbie-kobyłka w różowych kostiumie. Spełnia się w relacji zwanej koń-strzeństwem (w analogii do modnego wśród feministek siostrzeństwa) z Brygidem, który kwestionuje tradycyjny podział płci i chodzi z atrapą końskiego łba na głowie. Jest też prostytut idący na plebanię do księdza, co grozi śmiercią.
Sumując: Piaskowski z Sulimą podszczypują wszystkich. Lewicę, prawicę, starych i młodych. Ale najbardziej Krystiana Lupę.

Krystian Lupa

W spektaklu parioduje go genialnie Tomasz Kocuj. Lupę gra więc aktor, który naprawdę mógł się czuć porzucony przez reżysera, gdy w czasach rządów PiS musiał on ograniczyć ze względów budżetowych obsadę „Procesu” po zniszczeniu przez prawicę Teatru Polskiego we Wrocławiu i ratunkowym przeniesieniu spektaklu do Warszawy. Innym cytatem ze świata Lupy jest scenograficzny motyw studni, który nawiązuje do powiedzenia inscenizatora i tytułu dokumentu o nim „Spróbujmy skoczyć do studni”, który został uznany za atak na styl prób Lupy.

W spektaklu Krystiana Lupę parioduje genialnie Tomasz Kocuj

„Persona. Ciało Bożeny"

W spektaklu Krystiana Lupę parioduje genialnie Tomasz Kocuj

Foto: Jeremi Astaszow/ mat. pras.

Wszystko to układa się w precyzyjnie skomponowaną całość, w której najbardziej ryzykowna w odbiorze widzów może być kolejna scena, gdy bezładnie, campowo poprzebierani aktorzy grają spotkanie Hitlera, zwanego czule Dolfim, ze swoimi wojennymi ofiarami, gdy nazista prosi ich o wybaczenie. Rzecz nie jest „od czapy”: wiemy bowiem, że rodzinną traumę przejęła po babci zgwałconej w czasie wojny Bożena. Zgodnie z teorią radykalnego wybaczenia wybacza barbarzyńskim żołnierzom. Analogicznie: najbardziej radykalnym w sferze publicznej wybaczeniem jest gest odpuszczenia win Hitlera przez Żydów i inne ofiary, bo jak pisał Herbert – nie waszym przywilejem jest wybaczanie w imieniu pomordowanych.

Ale jeśli, choćby w formie teatralnej fantazji, jaką oglądamy w sosnowieckim spektaklu, Żydzi i Polacy wybaczają w czułej ceremonii Hitlerowi, co może być dla Sulimy i Piaskowskiego proste, ponieważ mówią o wydarzeniach, które są dla ich generacji taką prahistorią jak epoka dinozaurów, to czy wyobrażają sobie, że wyborcy Tuska wybaczą Kaczyńskiemu i na odwrót?

Reklama
Reklama

I rzecz jeszcze trudniejsza do wyobrażenia w polskim teatrze skłóconym bardziej niż polski Sejm: czy atakujący Lupę wybaczą mu i czy on im wybaczy? Niemożliwe.

Dlatego dobrze, że duet zacytował przynajmniej w spektaklu – choć jeszcze nie poświęcił jej spektaklu rozliczeniowego – Monikę Strzępkę, która wprost powiedziała, że nie wyobraża sobie pracy w teatrze z ludźmi o innych poglądach.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama