O tym, jak wielka jest siła czeskich aktorów oraz teatrów, chyba wciąż niedocenianych w Polsce na tle kinowych produkcji, przekonali „Bracia Karamazow” Petra Zelenki, filmowe przeniesienie spektaklu Dejvické Divadlo z Pragi.
Jeszcze więcej powiedział majowy międzynarodowy festiwal w Brnie, gdzie na największej scenie Teatru Narodowego, TR Warszawa pokazał „Cząstki kobiety” Kornela Mundruczo. Najlepsze czeskie teatry grają inaczej: unikają iluzji i „przeżywania”, czyli kontynuacji rosyjskiej tradycji Konstantego Stanisławowskiego. Jak zwraca uwagę Joanna Zdrada, polska reżyserka pracująca w Brnie, bliżej im do nurtu, jaki zapoczątkował Bertolt Brecht – demaskującego iluzję w społecznych celach.