W czasie trwającej kampanii prezydenckiej rzadziej przyglądamy się poparciu dla partii politycznych. Tymczasem ostatnie sondaże ujawniają kilka kluczowych trendów. Koalicja Obywatelska rośnie w siłę, lecz kosztem swoich mniejszych partnerów. Konfederacja stabilizuje się na poziomie 16–18 proc. Trzecia Droga i Nowa Lewica sukcesywnie tracą poparcie, co może wpłynąć na układ sił w rządzącej koalicji. Donald Tusk, dostrzegając słabość Hołowni, Kosiniaka-Kamysza i Czarzastego, prawdopodobnie zacznie narzucać swoje warunki i stawiać ich przed faktami dokonanymi. Gra premiera nie zwiększa jednak poparcia dla rządzących – głosy jedynie przesuwają się wewnątrz obecnej koalicji, gdzie silniejsi zyskują kosztem słabszych.
Reforma Gowina okazała się kosztownym eksperymentem na żywym organizmie uniwersytetów, politechnik i instytutów badawczych
Wszystko to sprawia, że w niedalekiej przyszłości realny staje się scenariusz przejęcia władzy przez radykalnie populistyczny sojusz PiS i Konfederacji. Jednym z powodów spadku poparcia dla koalicji 15 października jest rozczarowanie wyborców – zwłaszcza PO i Lewicy – brakiem skuteczności w szybkim i widowiskowym rozliczeniu ekipy Kaczyńskiego, Szydło i Morawieckiego. Mało dyskutowanym studium przypadku braku „depisyzacji” życia publicznego jest obszar nauki. Wciąż obowiązuje ustawa Gowina. Jego reforma szkolnictwa wyższego miała poprawić jakość badań i wywindować polskie uczelnie w międzynarodowych rankingach. Okazała się jednak kosztownym eksperymentem na żywym organizmie uniwersytetów, politechnik i instytutów badawczych.
Czytaj więcej
Nauka nie istnieje sama dla siebie – istnieje dla społeczeństwa, które ją finansuje. Fundamentaln...
Próba quasi-rynkowej oceny skuteczności badaczek i nauczycieli akademickich w pozyskiwaniu zewnętrznych grantów oraz wykazywaniu wpływu na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki zakończyła się katastrofalnie. Gowinowska fetyszyzacja zagranicznych czasopism i monografii doprowadziła do transferu milionów złotych podatników do kieszeni dużych zachodnich wydawnictw, które bezlitośnie wystawiały faktury za polskie kompleksy i chęć uznania przez centra globalizacji. Wiele osób, w pogoni za punktami i wysoką cytowalnością, poszło na skróty, wykupując możliwość publikacji w czasopismach drapieżnych oraz tzw. papierniach. Obecnie rządzący wciąż podtrzymują ramy funkcjonowania nauki odziedziczone po ekipie PiS. Przez półtora roku żadna z tzw. demokratycznych formacji nie podjęła próby zmiany prawa w tej materii.
Złudna wiara, że uniwersytet przetrwa jako rodzaj przedsiębiorstwa albo świetlicy dla policealnej młodzieży
Parametryczna pułapka oceny skuteczności naukowców nie jest wyłącznie polską przypadłością. Jak pokazuje Jerry Z. Muller w głośnej książce „The Tyranny of Metrics”, także w innych krajach badacze bardziej dbają o punkty i publikacje niż o realne odkrycia. Profesor Witold Kieżun nazwał to „przesunięciem celów” – nauka, zamiast służyć społeczeństwu, zaczyna działać na własne potrzeby. Dennis Tourish z Uniwersytetu Sussex udowadnia, że taki system sprzyja albo wymuszonym, przedwczesnym wynikom, albo wręcz fałszerstwom.