W przeprowadzenie tego badania zaangażowali się jedni z najbardziej znanych politologów świata: Timothy Garton Ash, Ivan Krastev i Mark Leonard. Z ich inicjatywy Uniwersytet Oksfordzki i European Council on Foreign Relations przeprowadziły szeroki sondaż w 21 krajach, do którego wyłączny dostęp w Polsce otrzymała „Rzeczpospolita”.
Rosja to nie Europa
Wnioski, jakie z niego płyną, wielu zaskoczą. Ukraina, Bliski Wschód, a wkrótce być może Tajwan: wojny znów stały się codziennością naszego życia. Prezydent USA Joe Biden oraz inni zachodnich politycy przedstawiają je jako wybór między demokracją i dyktaturą, wolnością i niewolą.
Czytaj więcej
Joe Biden i Xi Jinping spotkają się podczas rozpoczynającego się w sobotę szczytu APEC w San Fran...
Jednak poza Ameryką i Europą reszta ludzkości tak tego nie widzi. Mamy raczej do czynienia ze światem „à la carte”: każdy dobiera wartości i sojuszników tak jak mu wygodnie w danym momencie.
Owszem, gdyby mieli osiedlić się w kraju innym niż własny, przytłaczająca większość Brazylijczyków, mieszkańców RPA, południowych Koreańczyków czy Turków bez wahania wskazuje albo na Amerykę, albo zjednoczoną Europę. Tylko w Rosji i Indonezji pada przede wszystkim odpowiedź „nie wiem”. Do Chin czy Federacji Rosyjskiej właściwie nie chce się przenieść nikt.