W ubiegłym tygodniu stanowisko straciło kilku ważnych ukraińskich urzędników i polityków. Zdymisjonowano m.in. wiceszefa prezydenckiego biura Kiryła Tymoszenkę, niegdyś blisko związanego z Wołodymyrem Zełenskim. Przyłapano go podczas jazdy samochodem terenowym pochodzącym z pomocy międzynarodowej dla mieszkańców ogarniętych wojną regionów.
Wiceministra rozwoju społeczności i terytoriów Wasyla Łozinskiego zatrzymano z powodu łapówki w wysokości 400 tys. dol., zawyżał ceny zakupu generatorów. Zastępca prokuratora generalnego Ołeksij Simonenko wyleciał po powrocie z wczasów z hiszpańskiej Marbelli. Zdymisjonowano też wiceministra obrony powiązanego z aferami przy dostawach żywności dla armii (zawyżano ceny, część odsprzedawano na rynku komercyjnym). Stanowiska stracili też szefowie administracji wojskowych obwodów dniepropietrowskiego, kijowskiego, zaporoskiego, sumskiego i chersońskiego.
Czytaj więcej
W związku z aferami korupcyjnymi nad Dnieprem doszło do masowych zwolnień zapowiedzianych przez p...
– Trwa oczyszczanie elit rządzących z ludzi, którzy zaplątali się w różnego rodzaju afery, w tym również korupcyjne. Podkopali wizerunek władz, a prezydentowi zależy na poparciu, szczególnie w czasie wojny. Chce się pozbyć „toksycznych” urzędników – mówi „Rzeczpospolitej” Ołeksandr Palij, ukraiński politolog. – Od nich i tak niewiele zależy, bo w czasie wojny wszystko się opiera na armii i wojskowych dowódcach.
Znany ukraiński portal RBK-Ukraina, powołując się na własne źródła, podaje, że kraj w najbliższym czasie może czekać kolejna fala dymisji. Z informacji tych wynika, że pod znakiem zapytania jest przyszłość wicepremier Iryny Wereszczuk, która stoi na czele resortu ds. reintegracji terytoriów tymczasowo okupowanych, oraz ministra strategicznych sektorów przemysłu Pawła Riabikina, szefa resortu młodzieży i sportu Wadyma Gutcajta. Ale też ministra ds. weteranów, ministra oświaty, szefa resortu ekologii i ministra kultury.