Tydzień temu opublikowałem w „Rzeczpospolitej" felieton ("Granice między dopuszczalną krytyką a mową nienawiści"), w którym apelowałem o wstrzemięźliwość w podejmowaniu decyzji o potrzebie nowelizacji prawa w odpowiedzi na tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w Gdańsku. Życie polityczne toczy się jednak według swoich zasad. Nie trzeba było długo czekać, by pojawiły się propozycje nowych regulacji, przedstawiane jako reakcja na dokonaną zbrodnię. Od kilku dni w środowisku prawników najbardziej dyskutowane są chyba zmiany zaproponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, mające w szerokim zakresie zmodyfikować kodeks karny. Rozległość przedstawionej nowelizacji wskazuje zresztą, że nie została ona przygotowana w reakcji na niedawne zdarzenia. Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało dawno już zapowiadany projekt. Nie można zatem twierdzić, że został on przygotowany w odruchu populistycznym, jedynie dla bieżących celów politycznych.