To pokłosie ostrej wymiany zdań między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a posłem KO Romanem Giertychem na sali obrad Sejmu. Do awantury doszło po tym, jak Kaczyński chciał zgłosić wniosek formalny ws. zwołania Konwentu Seniorów. - By zwołać nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, które przedyskutowałoby problem, jak sądzę, istotny: co oznacza humanitaryzm w demokracji walczącej. Jaki jest stosunek tego humanitaryzmu do sadyzmu – mówił Kaczyński.
- Mamy do czynienia także z doprowadzeniem do śmierci śp. Barbary Skrzypek (to była współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego – red.) poprzez haniebne przesłuchanie. I mamy tutaj na sali głównego sadystę, niejakiego (Romana) Giertycha. Bo to jego człowiek, jego adwokat, najbardziej się znęcał w czasie tego przesłuchania. I to jest dzisiaj sprawa w najwyższym stopniu ważna. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy demokracja walcząca to odrzucenie już wszystkich reguł cywilizacji europejskiej, czy jednak może jeszcze coś pozostało. Ja jestem zwolennikiem przeświadczenia, że odrzucono już wszystkie, ale warto dyskutować - oświadczył prezes PiS.
Gdy do mównicy sejmowej podszedł Roman Giertych, posłowie PiS wstali z miejsc. Część z nich krzyczało „morderca”.
Czytaj więcej
- Bardzo chętnie spotkam się z panem Giertychem w sądzie i udowodnię mu, że jest pośrednio morder...
Posłowie Koalicji Obywatelskiej składają zawiadomienie do prokuratury
W czwartek posłanka KO Katarzyna Kierzek-Koperska poinformowała o skierowaniu zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie. - My, jako klub, nie możemy tak zostawić tej sprawy. Każde działanie, kiedy nawołuje się do nienawiści, do śmierci, powinno być ścigane z urzędu – stwierdziła. Dodała, iż „cały klub stoi murem za posłem Romanem Giertychem".