W środę w Sejmie doszło do ostrej wymiany zdań między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a posłem KO Romanem Giertychem. Do awantury doszło po tym, jak Kaczyński chciał zgłosić wniosek formalny ws. zwołania Konwentu Seniorów. - By zwołać nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, które przedyskutowałoby problem, jak sądzę, istotny: co oznacza humanitaryzm w demokracji walczącej. Jaki jest stosunek tego humanitaryzmu do sadyzmu – mówił Kaczyński.
- Mamy do czynienia także z doprowadzeniem do śmierci śp. Barbary Skrzypek (to była współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego – red.) poprzez haniebne przesłuchanie. I mamy tutaj na sali głównego sadystę, niejakiego (Romana) Giertycha. Bo to jego człowiek, jego adwokat, najbardziej się znęcał w czasie tego przesłuchania. I to jest dzisiaj sprawa w najwyższym stopniu ważna. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy demokracja walcząca to odrzucenie już wszystkich reguł cywilizacji europejskiej, czy jednak może jeszcze coś pozostało. Ja jestem zwolennikiem przeświadczenia, że odrzucono już wszystkie, ale warto dyskutować - oświadczył prezes PiS.
Czytaj więcej
W Sejmie doszło do ostrej wymiany zdań między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a posłem KO Roma...
Gdy do mównicy sejmowej podszedł Roman Giertych, posłowie PiS wstali z miejsc. Padały okrzyki „morderca”. Jedną z posłanek, która krzyczała stojąc obok Giertycha, była Iwona Arent (PiS). O zdarzenie była pytana później w Sejmie przez dziennikarza TVN24. - Jest pośrednio mordercą. Panią Basię Skrzypek, niestety, ale jego adwokaci doprowadzili do takiego stanu – mówiła.
Dopytywana, czy posiada dowody w tej sprawie, odpowiedziała: „Oczywiście. Wystarczy, że pani Basia Skrzypek mówiła, że po tym przesłuchaniu źle się czuła”. - To jest morderca. Pośrednio to jest morderca i to powtórzę - kontynuowana. Gdy została poinformowana, że Roman Giertych zamierza złożyć w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, stwierdziła, że „bardzo chętnie z panem Giertychem spotkam się w sądzie i udowodnię mu, że jest pośrednio mordercą”.