W moim tekście „Dowody zamiast pomówień” twierdzę, iż w sprawie kardynała Gulbinowicza zabrakło transparencji i uczciwej komunikacji. Choćby podjęte decyzje były najsłuszniejsze, to brak przejrzystości załatwienia tak poważnej sprawy wywołuje wątpliwości. W podjętej polemice Tomasz Terlikowski, wyraźnie nie zrozumiawszy tego przesłania, z emfazą zwalcza własne tezy, których nie sposób znaleźć w tekście mojego autorstwa.
Nie wiem, z jakiego powodu Terlikowski utożsamia mnie z rzekomym „układem", którego istnienie sugeruje. List opozycjonistów, który wspominam, jest bowiem taką samą kanwą moich rozważań, jak nierzetelne publikacje prasowe, posługujące się wprost lub pośrednio pomówieniami. Wpisał się w nie sam Terlikowski, choć obecnie usiłuje relatywizować swoje formułowane trzy tygodnie temu pod adresem Gulbinowicza zarzuty („najpewniej popełniał przestępstwa pedofilskie"). Rozumiem jednak, że jest „układ" popularnym w pewnych kręgach pojęciem – używanym jako wytrych tam, gdzie chce się coś uzasadnić, nie mając po temu argumentów. Wtedy winny jest „układ".