Obawy dotyczące koegzystencji Europy Środkowo-Wschodniej i Europy Zachodniej, zwanej też „starą Europą", istniały od początku wprowadzania w życie idei zjednoczenia dwóch części kontynentu. A nawet jeszcze wcześniej. Kiedy w latach 80. ówczesna EWG poszerzała swoje terytorium o Hiszpanię i Portugalię nad Sekwaną i Tybrem, słychać było pomruki niezadowolenia. W przypadku Polski i siedmiu innych krajów to niezadowolenie było wyrażane przez niektórych polityków od lewa do prawa, zarówno przez prawicowego Philippa de Villiersa, jak i socjalistę Lauraenta Fabiusa. Szczególnie było to widoczne przy zatwierdzaniu słynnej dyrektywy komisarza Bolkesteina o swobodnym przepływie handlu i usług. Słynne było wówczas stwierdzenie Philippa de Villiersa, że „Francję zaleją polscy hydraulicy i estońscy architekci". Jako autor późniejszej kampanii z polskim hydraulikiem w roli głównej doskonale pamiętam klimat tamtych dni. Francuski eurodeputowany z frakcji socjalistycznej Bernard Poignant opublikował wtedy „List do polskiego hydraulika", którego fragmenty są aktualne do dziś: