W artykule „Sondaże i racja stanu" prof. Jan M. Piskorski dotyka ważnej, moim zdaniem, kwestii roli i znaczenia sondaży jako formy pomiaru opinii społecznej w ustroju demokratycznym. Czy sondaże są jedynie zwierciadłem, w którym zbyt często przeglądają się rządzący w obawie przed niespełnieniem istotnych oczekiwań wyborców i utratą władzy? Czy raczej stanowią istotny element życia publicznego i wyraz zbiorowej mądrości społeczeństwa (ang. collective wisdom)? Faktem jest, że zanim George H. Gallup zaproponował i upowszechnił w późnych latach 30. XX wieku metodę pomiaru sondażowego, wielu przywódców zmagało się z problemem braku znajomości nastrojów i opinii obywateli. Dobrze ten stan wyraził na początku ubiegłego wieku irlandzki premier Eamon De Valera, stwierdzając: „Gdy chciałem wiedzieć, czego oczekują Irlandczycy, miałem tylko własne serce, do którego mogłem się odwołać". Istnieli więc już wówczas przywódcy pragnący nie tylko kierować i rządzić społeczeństwem, ale robić to dla społeczeństwa, a później także ze społeczeństwem.