W firmie Oshee Polska nie ma prezesa. Zakładając ją dwa lata temu, 34-letni dziś Dominik Doliński i Dariusz Gałęzewski oraz 32-letni Mariusz Salata zdecydowali, że obejmą funkcje członków zarządu i będą zajmować się tym, na czym znają się najlepiej. Doliński odpowiada za marketing, Gałęzewski za sprzedaż, Salata za finanse.
Właściciele krakowskiej firmy nie mają kompleksów nawet wobec światowych gigantów. – Tworząc Oshee, zakładaliśmy, że ma być to marka podbijająca rynek światowy – mówi Doliński. Początek ekspansji zagranicznej zaplanowali na 2013 r. W Oshee liczą, że do tej pory będą już liderem polskiego rynku napojów izotonicznych. Teraz zajmują drugie miejsce, za marką Powerade należącą do Coca-Coli.
Marka Oshee pojawiła się na rynku niemal dwa lata temu, ale do lata 2010 r. znana była głównie miłośnikom izotoników. Głośno zrobiło się o niej za sprawą billboardu z hasłem „Ożyj i zwyciężaj”, który zawisł na hotelu pod Wawelem. Na tym samym, gdzie wcześniej wisiała reklama zimnego Lecha, która ściągnęła gromy na Kompanię Piwowarską.
Do Salaty, który jest właścicielem kilku restauracji w Krakowie, należy 15 proc. udziałów Oshee. Pozostałe akcje ma spółka NeumannBrown, której współwłaścicielami są Doliński i Gałęzewski. Założyli ją, aby pomagać innym firmom we wprowadzaniu innowacyjnych produktów i rozwiązań.
Ścieżki przyszłych współwłaścicieli NeumannBrown skrzyżowały się w firmie FoodCare, należącej do Wiesława Włodarskiego. Pracowali tam w czasie, kiedy produkowana przez nią marka Tiger pokonała Red Bulla na polskim rynku napojów energetycznych.