Po co nam strategia wejścia do euro

Wbrew powszechnej opinii nie było kryzysu strefy euro, jedynie kryzys niektórych jej członków. Nie sposób nie zauważyć, że Niemcy wyszły z globalnego spowolnienia wzmocnione. Co więcej, na strefie euro zyskały. Euro nie jest ani przyczyną porażki, ani powodem sukcesu. Daje jedynie większe możliwości, a te wiążą się zwykle z większymi ryzykami.

Publikacja: 27.10.2014 09:27

Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek

Euro to zarówno niższe koszty transakcyjne, mniejsze ryzyko prowadzenia biznesu ze względu na brak zmienności walut, ale także pełna swoboda przepływów finansowych. Wolny przepływ kapitału doprowadził do poszukiwania wyższych rentowności w ramach tej samej waluty. Stąd tak duże zaangażowanie banków w krajach południa Europy.

Jednak głównym problemem strefy euro była nie tyle wspólna waluta, ile polityka EBC. Traktował on bowiem greckie obligacje na równi z niemieckimi, wysyłając tym samym jednoznaczny sygnał do rynku: ryzyko jednych i drugich jest takie samo. Gdyby nie to, Grecja i inne kraje, które wpadły w tarapaty, wcześniej zostałyby ukarane przez rynki finansowe wyższą rentownością papierów rządowych. Banki północnej Europy nie pożyczyłyby aż tyle państwom Południa.

Wniosek z tego jest taki, że nadmierna interwencja banku centralnego zaburzyła procesy rynkowe. Ale praprzyczyną problemów była nieodpowiedzialna polityka niektórych krajów Południa. Konkurencyjny kraj prowadzący odpowiedzialną politykę makroekonomiczną na euro może wygrać. Szczególnie jeśli jest tak ściśle powiązany gospodarczo ze strefą euro, jak Polska.

Będąc gospodarką rozwijającą się, Polska będzie doświadczała wyższego tempa wzrostu, ale i wyższej inflacji. W konsekwencji będzie wymagała wyższych stóp procentowych niż w strefie euro. Dodając do tego oczekiwaną wyższą stopę zwrotu z zainwestowanego kapitału, można spodziewać się napływu kapitału do Polski, co w dłuższym okresie będzie umacniać złotego. Ponad miarę.

Czynnikiem odstraszającym będzie zmienny kurs walutowy. Taka zmienność i nadmierne przepływy kapitału nie są korzystne dla gospodarki. W tym w szczególności dla eksporterów i importerów. Odzyskiwanie konkurencyjności gospodarki poprzez dewaluacje nie jest sposobem na poprawę zamożności. Wręcz odwrotnie, kraje zwiększające relatywnie swą produktywność doświadczały umacniania swych walut. Kluczowe jest więc skupienie się na tym, jak stać się krajem bardziej konkurencyjnym, jak awansować z producenta podzespołów na twórcę dóbr finalnych.

Polakom niestety euro kojarzy się z podwyżkami cen, utratą suwerenności, zubożeniem. I z zamieszkami w Grecji. Nic dziwnego, jeśli głównie taki przekaz do nas dociera. Celem poważnej debaty o euro powinno być zderzenie się z tymi mitami i sprowadzenie dyskusji na poziom racjonalnych argumentów.

Euro to zarówno niższe koszty transakcyjne, mniejsze ryzyko prowadzenia biznesu ze względu na brak zmienności walut, ale także pełna swoboda przepływów finansowych. Wolny przepływ kapitału doprowadził do poszukiwania wyższych rentowności w ramach tej samej waluty. Stąd tak duże zaangażowanie banków w krajach południa Europy.

Jednak głównym problemem strefy euro była nie tyle wspólna waluta, ile polityka EBC. Traktował on bowiem greckie obligacje na równi z niemieckimi, wysyłając tym samym jednoznaczny sygnał do rynku: ryzyko jednych i drugich jest takie samo. Gdyby nie to, Grecja i inne kraje, które wpadły w tarapaty, wcześniej zostałyby ukarane przez rynki finansowe wyższą rentownością papierów rządowych. Banki północnej Europy nie pożyczyłyby aż tyle państwom Południa.

Opinie Ekonomiczne
Kolejny budżet Europy: dostosowanie się do nowych realiów
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Rosja w pułapce wysokich stóp procentowych
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Politycy, odczepcie się od polityki pieniężnej
Opinie Ekonomiczne
Bogusław Chrabota: Jak się chronić przed złymi skutkami sztucznej inteligencji?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Opinie Ekonomiczne
Prof. dr hab. Andrzej K. Koźmiński: Cała władza w ręce miliarderów