W 2007 roku pierwszy raz powierzchnia upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie (GMO) osiągnęła w Europie ponad 100 tys. ha. W niektórych państwach padły prawdziwe rekordy. Największy wzrost zanotowano we Francji, gdzie obszar obsiany GMO zaledwie w ciągu roku powiększył się czterokrotnie. Ale podobny trend zauważalny jest również w innych krajach, w Hiszpanii, Czechach, Portugalii czy w Niemczech.
Jak tłumaczą przedstawiciele przemysłu biotechnologicznego, to najlepszy dowód na to, że europejscy rolnicy przekonali się do GMO. A także, że nabrali pewności, iż ten rodzaj upraw jest bezpieczny dla środowiska.
– Tym samym upadł mit, że uprawa roślin GM w Europie się nie sprawdzi, bo nie zostaną one zaakceptowane i nie będą się cieszyć popularnością – powiedział BBC News Julian Little, przewodniczący Agricultural Biotech Council, organizacji, która reprezentuje sześć najważniejszych firm zainteresowanych uprawą GMO dla celów komercyjnych.
Wciąż jednak zajmują one niewielki obszar europejskich pól. Przykładowo w ubiegłym roku stanowiły tylko 1 proc. powierzchni wszystkich upraw kukurydzy. To jedyna roślina, której zmodyfikowane genetycznie odmiany występują w EU. Kukurydza GM zawiera gen, który pozwala jej obronić się przed groźnym szkodnikiem, omacnicą prosowianką. Na Starym Kontynencie uprawia się ją z przeznaczeniem na paszę dla zwierząt.
Naprzeciw zwolennikom upraw GMO wychodzi Komisja Europejska, która kilka dni temu przyjęła decyzję zezwalającą na wprowadzenie do obrotu produktów wytworzonych z genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy trzech odmian. Pojawiło się też zielone światło dla obrotu żywnością i paszami wyprodukowanymi z genetycznie zmodyfikowanego buraka cukrowego.