Instytut Monitorowania Mediów policzył ilość i wartość medialnych wzmianek o deregulacji, temacie, który nieoczekiwanie rozpalił debatę publiczną i zebrał już kilkanaście tysięcy pomysłów na ułatwienie życia w Polsce.
IMM porównał dane z pierwszych czterech tygodni od ogłoszenia planów deregulacyjnych przez premiera Donalda Tuska do popularności tak medialnych marek, jak Robert Lewandowski czy Orlen.
Deregulacja rozgrzała internet
Oczywiście, o deregulacji była mowa już 2024 roku, ale wtedy w ciągu 12 miesięcy w mediach klasycznych ukazało się ponad 13 tys. publikacji, czyli mniej niż w ciągu miesiąca po konferencji Donalda Tuska na GPW i publicznym „rzuceniu rękawicy” Rafałowi Brzosce. Konferencja wywołała lawinę zainteresowania tym tematem, w ciągu miesiąca od 10 lutego deregulacja wygrała liczbą publikacji czy wartością reklamową z Lewandowskim. Natomiast najlepszy polski piłkarz osiągnął mimo wszystko nieco wyższe tzw. dotarcie przekazu.
I tak, informacje o deregulacji i pracy zespołu Rafała Brzoski ukazały się w tym okresie w klasycznych mediach 15,6 tys. razy, dotarły do 512 mln osób [oczywiście liczba mieszkańców Polski jest mniejsza, ale przekaz poprzez kolejne publikacje docierał do nich wielokrotnie - red.], miały wartość reklamową sięgającą 267 mln zł. O Robercie Lewandowskim ukazało się w tym czasie 13,7 tys. publikacji o wartości reklamowej 155 mln zł, a przekaz dotarł do 522 mln osób.
Pełne doniesień o deregulacji są też media społecznościowe, tutaj na 15 tys. wpisów przypadło prawie milion komentarzy, polubień i udostępnień treści związanych z deregulacją, co łącznie daje ponad 30,8 tys. wzmianek w mediach klasycznych i serwisach społecznościowych. Łączny zasięg 512 mln oznacza, że każda osoba powyżej 15 roku życia mogła się zetknąć z informacją na temat deregulacji średnio 20 razy.