Reklama

Sawicka i burmistrz Helu ostatecznie uniewinnieni

Sąd Najwyższy utrzymał wyrok uniewinniający byłą posłankę PO Beatę Sawicką i burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego od zarzutów łapówkarskich.

Publikacja: 20.03.2014 01:22

Beata Sawicka w sądzie w 2009 roku

Beata Sawicka w sądzie w 2009 roku

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

To już finał budzącej spore emocje głośnej sprawy korupcyjnej ostatnich lat i jednej z najbardziej spektakularnych akcji CBA z czasów, gdy kierował nim Mariusz Kamiński.

Sąd Najwyższy uznał, że nie ma podstaw do zmiany wyroku uniewinniającego byłą posłankę Platformy Obywatelskiej i burmistrza Helu od zarzutu korupcji, jaki zapadł w ubiegłym roku.  Trzech sędziów SN oddaliło skargę kasacyjną prokuratury, która chciała uchylenia wyroku.

– Demokratyczne państwo nie może testować uczciwości obywateli i ich podatności na popełnienie przestępstwa – zaznaczył Sąd Najwyższy. I podobnie jak Sąd Apelacyjny uznał, że materiały operacyjne w tej sprawie CBA zdobyło z „naruszeniem ustawowych kryteriów".

Beata Sawicka została zatrzymana w 2007 r. na gorącym uczynku, jak przyjmowała 50 tys. zł łapówki od rzekomego biznesmena, pod którego podszył się ówczesny agent CBA Tomasz Kaczmarek (dziś poseł). W tym samym czasie agenci zatrzymali też Mirosława Wądołowskiego. Zarzucono mu przyjęcie korzyści w zamian za obietnicę zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Helu.

Oboje wpadli w sieci zastawione przez CBA, którego agenci  udawali biznesmenów zainteresowanych kupnem wartej 3 mln zł ziemi na Helu.

Reklama
Reklama

W 2012 r. burmistrz i posłanka zostali skazani za korupcję. Sąd Okręgowy uznał Sawicką za  winną płatnej protekcji, żądania oraz przyjęcia łapówki i skazał ją na trzy lata więzienia. Wądołowskiego za żądanie korzyści osobistej – na dwa lata w zawieszeniu. „Oskarżeni działali z chęci zysku" – orzekł wtedy sąd i uznał, że agent Tomek nie kusił posłanki, a operacja CBA była legalna.

Jednak rok później Sąd Apelacyjny ocenił sprawę inaczej. Uwzględnił apelację obrony, uznał, że CBA stosowało nielegalne techniki operacyjne i bezprawnie inwigilowało Sawicką. Zdobyte dowody uznał za nieważne i posłankę oraz burmistrza uniewinnił.

Sąd Najwyższy zgodził się z tą argumentacją.

– Agent nie może kreować sytuacji mocnych więzów emocjonalnych i osobistych z osobą prowokowaną. Nie może nagrywać z nią rozmów w innych miejscach niż publiczne, np. w aucie, jak było w tej sprawie – mówił wczoraj sędzia Andrzej Stępka. Zaznaczył, że nie  można kierować agentów służb na losowo wybrane osoby, jak w tym przypadku.

Prof. Antoniego Kamińskiego z PAN, byłego prezesa polskiego  oddziału Transparency International, decyzja SN zdumiewa.

– Uniewinnienie posłanki i burmistrza wystawia najgorszą ocenę polskiemu sądownictwu. Przecież operacja CBA odbywała się za zgodą prokuratora generalnego i sądu, który dawał zgodę chociażby na stosowanie podsłuchów. Jeśli operacja była nielegalna, to także sąd popełnił przestępstwo. Zgodnie z tą logiką należałoby ukarać za to przynajmniej instytucje odpowiedzialne – uważa prof. Kamiński.  Jego zdaniem CBA miało podstawy sądzić, że Sawicka szuka okazji, by zarobić pieniądze, i przypomina, że została złapana podczas przyjmowania łapówki.

Reklama
Reklama

Prof. Kamiński uważa, że uniewinnienie posłanki i burmistrza to karykatura sprawiedliwości. – To także sygnał, że można brać łapówki. Pod warunkiem, że biorący wywodzi się z partii rządzącej – zaznacza prof. Kamiński.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama