Bilet na Marsa w jedną stronę

Uczestnicy pionierskiej wyprawy na Marsa z konieczności będą zmuszeni do przeistoczenia się w kolonistów — pozostaną tam na zawsze, nie będą mieli możliwości powrotu na Ziemię.

Aktualizacja: 02.11.2008 18:35 Publikacja: 02.11.2008 00:01

Bilet na Marsa w jedną stronę

Foto: Archiwum

Tak uważa Edwin Eugene Aldrin, drugi amerykański astronauta, który postawił stopę na Księżycu. Znany jest również z tego, że zmienił swoje imię i teraz występuje jako Buzz Aldrin.

- Ludzie, którzy zostaną wysłani w pierwszej załogowej marsjańskiej misji, muszą sobie w pełni zdawać sprawą, że prawdopodobieństwo ich powrotu na rodzimą planetą będzie bliskie zeru. Zadecyduje o tym technika. Nikt oficjalnie o tym nie mówi, ale prawda jest właśnie taka — uważa Buzz Aldrin.

Jego zdaniem, podróż na Marsa, przebywanie na nim przez jakiś czas, a potem powrót na Ziemię, jest po prostu niewykonalne, nie w tym stuleciu, nie w perspektywie 30 lat jakie pozostały do pierwszej marsjańskiej ekspedycji załogowej. Musiałyby się wydarzyć jakieś nadzwyczajne rzeczy, musiałby nastąpić skok technologiczny zupełnie niewyobrażalny. Pierwszym marsonautom zabraknie życia na wytworzenie na Marsie paliwa potrzebnego do powrotu. A zabrać go z Ziemi na razie nie można — współczesna technika na to nie pozwala.

Zdaniem Aldrina, realnie oceniając współczesne możliwości, szanse powodzenia marsjańskiej załogowej wyprawy są o wiele bliższe 50 proc. niż 100 proc. Ludzie, którzy opuszczą Ziemię i skierują się na Marsa, będą przez cały czas podróży narażeni na podwyższone promieniowanie kosmiczne — co w istotny sposób skróci ich życie. W czasie pobytu na Marsie — w dalszym ciągu będą narażeni na szczególnie intensywne promieniowanie, nie będą przecież siedzieli w ołowianej kapsule lecz będą penetrowali powierzchnię planety, budowali różne urządzenia, itp. — co też nie przedłuży ich dni.

A czas będzie naglił. Powrót na Ziemię wymagać będzie wytworzenia na miejscu paliwa zapewniającego dotarcie do pojazdu międzyplanetarnego, krążącego po marsjańskiej orbicie, który umożliwi dotarcie do Ziemi. Paliwa takiego nie da się zabrać z Ziemi. Żeby je uzyskać na Marsie, trzeba na tę planetę dostarczyć elementy instalacji (fabryki) do wytwarzania paliwa, zmontować tam tę instalację i mieć czas na jej uruchomienie.

Jeśli wszystko to się nie powiedzie i nie uda się wyprodukować na miejscu paliwa — z braku czasu, surowców, technologii, itd. — trzeba będzie pozostać na Marsie. — Chyba, że w ciągu najbliższych 30 lat nastąpi niewyobrażalny dziś skok technologiczny. Ale to już zupełnie inna sprawa, na razie nie ma co na to liczyć — uważa Buzz Aldrin.

Tak uważa Edwin Eugene Aldrin, drugi amerykański astronauta, który postawił stopę na Księżycu. Znany jest również z tego, że zmienił swoje imię i teraz występuje jako Buzz Aldrin.

- Ludzie, którzy zostaną wysłani w pierwszej załogowej marsjańskiej misji, muszą sobie w pełni zdawać sprawą, że prawdopodobieństwo ich powrotu na rodzimą planetą będzie bliskie zeru. Zadecyduje o tym technika. Nikt oficjalnie o tym nie mówi, ale prawda jest właśnie taka — uważa Buzz Aldrin.

Kosmos
Powtórzono eksperyment o powstaniu życia na Ziemi. Pojawił się nowy, zaskakujący czynnik
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Kosmos
Astronomowie zaobserwowali dziwne zjawisko. To samo czeka naszą Drogę Mleczną?
Kosmos
Kosmiczny wir na polskim niebie. Czym było tajemnicze zjawisko?
Kosmos
Częściowe zaćmienie słońca już za kilka dni. Kiedy i jak je obserwować?
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Kosmos
Przełomowe odkrycie w najodleglejszej znanej galaktyce. Nie tego spodziewali się naukowcy
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?