Chodzi o projekt nowej ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora. — Wkrótce skierujemy go do konsultacji, bo działalność firm windykacyjnych to obecnie Dziki Zachód, nie ma żadnych regulacji, co pokazuje np. raport NIK dotyczący afery GetBack - mówi "Business Insider" wiceminister sprawiedliwości, Marcin Warchoł.
Co ma się zmienić? - Najważniejsze to prawo do sprzeciwu - podkreśla na łamach "BI" Warchoł. Zgodnie z projektem firma windykacyjna musi najpóźniej przy pierwszym kontakcie poinformować dłużnika, że może wnieść sprzeciw na każdym etapie windykacji. Dlaczego? Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy, że nie zawsze są prawne podstawy do ścigania dłużników i osoby, które są nękane, choć nie nie mają zobowiązań, zyskają narzędzie do szybkiego pozbycia się windykatorów z ich życia. - W skrócie: firma windykacyjna będzie musiała poinformować takiego dłużnika, że może bez konsekwencji odmówić spłaty zadłużenia - tłumaczy wiceminister Warchoł.