W piątek na nowojorskiej giełdzie padł kolejny rekord. Za baryłkę ropy light crude płacono 92,22 dol. Wieczorem cena nieco spadła do 91,86 dol. za baryłkę. Dopiero jednak 101,40 dol. za baryłkę będzie historycznym rekordem notowań tego surowca. Wówczas zrówna się ze skorygowanymi o inflację cenami z okresu wojny iracko-irańskiej. – Jeśli sytuacja na rynku się nie zmieni, taka cena jest w zasięgu ręki – mówił Oliver Jakob z Petromatriksu. Sprzyja jej słaby dolar. Ale to niejedyny powód. Ceny ropy w coraz większym stopniu winduje również polityka. Z krajów produkujących ropę co chwila dochodzą kolejne niepokojące informacje.

Zaostrzający się konflikt między Waszyngtonem i Teheranem, nowe sankcje amerykańskie nałożone na Iran, ataki na instalacje naftowe w Nigerii, wreszcie starcia między armią turecką i Kurdami na granicy turecko-irackiej to aż nadto, by ceny rosły. Do tego nadchodzące z USA dane o spadających nastrojach w biznesie i pogłębiającym się kryzysie na rynku nieruchomości dają już pewność, że prezes Fedu Ben Bernanke obniży stopy procentowe. W efekcie dolar będzie tańszy, a dolarowa cena ropy znów wyższa. – Wygląda na to, że wszyscy chcą się pozbyć dolarów i kupić cokolwiek, co przyniesie zysk – mówił wczoraj Christoph Eibl z Triberus Asset Management. Drożeje na przykład już nie tylko ropa, ale nawet olej palmowy.

Wysokie ceny ropy szybko odczują konsumenci. Linie lotnicze, podające ceny w dolarach, już zaczęły drożej sprzedawać bilety. Niestety i w Europie paliwa w hurcie zaczynają drożeć. Na razie ten tydzień zamknął się jednoprocentową podwyżką. Zdaniem analityków portalu e-petrol polski rynek nadal korzysta z silnego złotego, więc jeśli będą podwyżki, to w ogromnym stopniu złagodzone przez wysoki kurs polskiej waluty. Dzięki temu PKN może sobie pozwolić na obniżenie cen o 1 – 3 złote za tysiąc litrów, ale już paliwo z Lotosu ich zdaniem zdrożeje, i to nawet o 11 – 13 złotych. Szymon Araszkiewicz z e-petrol uważa, że ta tendencja się utrzyma na początku przyszłego tygodnia. – Na stacjach paliwa mogą jednak zdrożeć, bo ich właściciele będą chcieli wykorzystać zwiększony popyt związany ze Świętem Wszystkich Świętych. Ale podwyżki te nie powinny być skokowe – uważa Szymon Araszkiewicz.