Reklama

Wysypiska znowu płoną. Przez ustawę antykryzysową

Ustawa antykryzysowa rządu pozwoliła śmieciowej mafii powrócić do niebezpiecznego procederu.

Publikacja: 20.05.2020 21:00

Europejskie odpady trafiają do Polski po tym, jak załamał się rynek śmieci w Chinach

Europejskie odpady trafiają do Polski po tym, jak załamał się rynek śmieci w Chinach

Foto: Rzeczpospolita/ Piotr Wittman

Po pladze pożarów w 2018 r. państwo podjęło skuteczną walkę z mafią śmieciową, wprowadzając pakiet rozwiązań oraz wysokie karne sankcje (nawet 25 lat więzienia) dla tego typu sprawców.

Jednak pojawienie się koronawirusa spowodowało, że rząd poluzował restrykcje. – I poszedł na rękę przestępcom – twierdzi przedsiębiorca z branży odpadowej. W tym roku straż pożarna gasiła już 58 pożarów składowisk i wysypisk. W kwietniu w Nowinach, pod Kielcami, płonęło nielegalne składowisko niebezpiecznych odpadów (pojemniki z chemikaliami), w Studziankach pod Białymstokiem – hałda o powierzchni 2,4 tys. metrów kwadratowych (pożar objął 300 mkw.), był to szósty pożar hałd odpadów na tym składowisku w tym roku. W opolskim Kalinowie spłonęło składowisko odpadów warsztatowych – opony, filtry, plastiki, tapicerka samochodowa. Dlaczego problem powrócił?

Zawieszona rejestracja

W 2018 r. wprowadzono zmiany, które zapobiegły nadużyciom w odpadach – rejestr odpadów, wspólne kontrole WIOŚ i ITD (sprawdzanie transportów). Wprowadzono obowiązek zabezpieczenia roszczeń, podwyższono sankcje, zaczęto wyciągać konsekwencje także wobec firm współpracujących z mafią – klienta zaczęła wreszcie interesować rzeczywista droga odpadu, bo zaczął również za to odpowiadać.

Baza Danych Odpadowych (BDO) weszła w życie ponad rok temu – zarejestrowało się w niej ponad 177 tys. firm. Od stycznia tego roku wszedł kluczowy moduł elektronicznej rejestracji w czasie rzeczywistym – i działał przez mniej więcej trzy miesiące.

Był to najlepszy bat na wszystkie patologie. Jednak z powodu pandemii (ustawą z maja) zawieszono formę elektroniczną BDO na ponad pół roku. – Elektroniczna BDO była kopią rozwiązań, jakie rząd zastosował, by zwalczyć wyłudzenia VAT np. w paliwach. Zawieszenie tych działań rozzuchwaliło przestępców, jest gorzej, niż było w 2018 r., kiedy masowo podpalano dzikie wysypiska – sugerują legalnie działające firmy. Jak działa BDO?

Reklama
Reklama

Przedsiębiorca z branży: – Otwieram w komputerze przez internet kartę przekazania odpadów i wskazuję elektronicznie, gdzie jedzie ode mnie i jaki towar. To robię w czasie rzeczywistym. Dostęp do tej informacji ma na bieżąco inspektor WIOŚ czy policjant i może prześledzić, co dzieje się z ładunkiem. Widzi, że np. o godz. 10 nadałem ładunek z Warszawy, a gdy dotrze do Katowic, po czterech godzinach „odznaczają", że transport przyjęli. Wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym, w internecie, a odpowiednie służby mają kontrolę nad przewozem odpadów.

Śmietnik Europy

Bez elektronicznej BDO ładunek z odpadami mógł bez przeszkód zostać rozładowany np. na dzikim wysypisku, w dawnej żwirowni czy na jakiejś odległej działce. – Dokumenty łatwo fałszować. Nikt elektronicznie w czasie rzeczywistym tego nie monitoruje – tłumaczy nam biznesmen z branży.

O tym, jak lukratywny i niebezpieczny jest nielegalny obrót odpadami, pokazuje akt oskarżenia 41 osób współpracujących z firmą Clif ze Skawiny.

Jak ustaliła krakowska prokuratura, spółka odebrała od wytwórców łącznie 56 tys. ton odpadów niebezpiecznych, z czego zutylizowała zaledwie 720 ton. Reszta – ponad 55 tys. ton – trafiało na nielegalne składowiska lub zalegało w magazynie w Jaworznie i Skawinie.

Kierujący procederem Andrzej N. wystawił faktury na 23 mln zł. Odpady – z przemysłu chemicznego, petrochemicznego, lakierniczego i motoryzacyjnego – porzucił, by uniknąć kosztów związanych z ich utylizacją.

Odpady nadal są składowane nielegalnie w lasach, żwirowniach, na działkach na obrzeżach miast. Pożary są – jak przyznaje Sławomir Rudowicz, właściciel spółki EKO z Kalisza i szef Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami i mówi o „utylizacji po polsku”, którą zajmują się przestępcy niemający nic wspólnego z branżą odpadów.

Reklama
Reklama

– Polska stała się niestety śmietniskiem Europy – po tym jak załamał się rynek śmieci w Chinach, sprowadzano do nas śmieci z Wielkiej Brytanii, Francji. Przestępcy ich nie utylizują, bo to im się nie opłaca – mówi Rudowicz. I zaznacza, że nowe rozwiązania wprowadzone przez rząd są dobre, choć dla uczciwych pracodawców kosztowne.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Obywatel Mołdawii zatrzymał pociąg towarowy w Polsce. 25-latek miał rosyjskie dokumenty
Społeczeństwo
Po silnym mrozie nadchodzą śnieżyce. Gdzie warunki będą najtrudniejsze?
Społeczeństwo
Sondaż „Rzeczpospolitej": Relacje z USA w oczach Polaków. Co zmieniły słowa ambasadora?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama