Z raportu International Federation of the Phonography Industry (IFPI) wynika, że pomimo szerokiej dostępności legalnej muzyki piractwo nadal ma się dobrze. Ponad jedna trzecia konsumentów (38 proc.) nadal korzysta z nielegalnych źródeł. Najpopularniejszą formą piractwa jest tzw. stream-ripping czyli ściąganie muzyki ze strumienia – robi tak 32 proc. piratów. Popularnym źródłem jest tu YouTube z uwagi na dostępność oprogramowania umożliwiającego nagrywanie odtwarzanych utworów.
- Ludzie wciąż lubią mieć darmowe rzeczy, więc nie dziwi nas, że dużo osób jest w to zaangażowanych. I choć trudno nam to przechodzi przez gardło, to wciąż jest relatywnie łatwo piracić muzykę – mówił „Guardianowi” David Price, dyrektor i analityk w IFPI.