Gdy piszę te słowa, trudno w nie uwierzyć, bo wszystko wskazuje na to, że będzie inaczej. Szef Konfederacji nie tylko zbliża się do notowań reprezentanta PiS, ale w kilku sondażach nawet go wyprzedził. Jednak na niekorzyść tego pierwszego działają trzy zespoły czynników.
Wybory prezydenckie: Mentzen ma problem. Jest nim słabość Konfederacji
Pierwszym jest potencjał partii stojących za oboma kandydatami – już za chwilę ruszy prawdziwa kampania i wówczas PiS będzie mogło pokazać swą siłę. Leży ona w dziesiątkach tysięcy zaprawionych w bojach działaczy, milionach złotych na koncie partyjnym (wielokrotnie więcej niż na koncie Konfederacji), przyzwyczajeniach wyborców (tych, którzy naprawdę pójdą do wyborów, a nie tylko na wiec w małym mieście z powodu przyjazdu internetowego celebryty).
Czytaj więcej
Sondaże nie pozostawiają złudzeń: Karol Nawrocki traci poparcie, a Sławomir Mentzen zyskuje. Pogł...
Na razie o popularności poszczególnych kandydatów mogła decydować sprawność poruszania się w mediach społecznościowych, które szczególnie popularne są wśród młodego elektoratu, słabiej fatygującego się do lokali wyborczych niż starsze roczniki. Za chwilę jednak kraj będzie oblepiony dziesiątkami tysięcy banerów i billboardów, a media zaleją płatne reklamy. Nawrocki będzie wielokrotnie częściej obecny w przestrzeni publicznej (a tym samym w naszych umysłach) niż Mentzen. I to musi przynieść spodziewany na Nowogrodzkiej efekt.
Program Sławomira Mentzena to nie jest program na drugą turę wyborów prezydenckich
Drugi zespół czynników zawiera się w programie reprezentanta Konfederacji. Można z nim walczyć o pozycję trzeciej siły w Sejmie, o dumne kilkanaście procent, ale nie o wejście do drugiej tury wyborów prezydenckich. Dopóki Mentzen mógł komunikować się z wyborcami za pomocą dobrze zrobionych filmików na TikToku i ośmieszać w nich konkurentów, dopóty zyskiwał sympatię i poparcie. Jednak wcześniej czy później musiał przyjść moment przedstawienia swojego, chociażby skromnego, programu.