Właśnie mija 80 rocznica konferencji jałtańskiej. Doprowadziła ona do podziału Europy na dwie strefy. Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, oddanej pod kontrolę Stalina. W prasie ukazują się coraz liczniejsze artykuły naukowe i publicystyczne porównujące ówczesną sytuację Polski do dzisiejszej, w której za chwilę, po ewentualnych negocjacjach pomiędzy USA a Rosją, może znaleźć się Ukraina.
Czytaj więcej
Sojusz USA i Rosji przeciw Ukrainie – raczej nie znajdziemy w historii podobnego układu, chyba że...
Jak będzie? Przyszłość pokaże. Warto jednak spojrzeć na sprawę nie tylko od strony historycznej, ale również od strony prawa międzynarodowego oraz przywołać opinie o Jałcie formułowane dość dawno, ale z dzisiejszej perspektywy nabierające nowego charakteru.
Zacznijmy od tego, że kiedy Stalin odmówił małym państwom prawa do udziału w najważniejszych decyzjach politycznych, prezydent Stanów Zjednoczonych Roosevelt poparł go. Przypomnijmy, że warunki ładu, jaki miał zapanować po II wojnie światowej zawarte były już w 1941 roku w Karcie Atlantyckiej. Najważniejsze z nich to: rezygnacja z ekspansji, niezgoda na zmiany terytorialne, które nie byłyby zgodne z wolą zainteresowanych narodów oraz poszanowanie prawa narodów do wyboru formy rządów. Wbrew Karcie Atlantyckiej alianci zachodni zgodzili się na podporządkowanie Europy Środkowo-Wschodniej ZSRR.
Politycy rzadko się uczą. Czy pora na jałtańską powtórkę z rozrywki?
Jan Ciechanowski, ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych w czasie II wojny światowej, który został uznany za świadka koronnego w relacjach polsko-amerykańskich w tamtym czasie, pisał, że „z punktu widzenia interesów mocarstw zachodnich, pryncypiów demokratycznych, Karty Atlantyckiej, czterech wolności czy wreszcie praw mniejszych narodów i spraw zwykłego człowieka konferencja w Jałcie stanowiła w moim odczuciu ostatni akt w procesie polityki appeasement wobec Rosji”. Po wysłuchaniu zaś sprawozdania prezydenta Roosevelta z konferencji krymskiej, w swoich dziennikach zapisał: „Wychodząc z siedziby Izby Reprezentantów, wiedziałem już, że Polska została opuszczona i sprzedana, że trzy wielkie mocarstwa w sposób bezprawny, z pogwałceniem prawa międzynarodowego i zasad sprawiedliwości przywłaszczyły sobie suwerenność narodu polskiego, reprezentowanego przecież przez prawowity rząd, nie dając ani temu narodowi, ani jego legalnym przedstawicielom szansy wypowiedzenia się w rozstrzyganej sprawie, nie zasięgając opinii narodu polskiego, by poznać jego rzeczywistą wolę, a wreszcie lekceważąc zasadę samostanowienia narodów i wszelkie tradycyjne wartości, w których obronie Stany Zjednoczone zawsze występowały w przeszłości”.