Beata Komarnicka-Nowak: Jałta, czyli „nic dwa razy się nie zdarza”?

Czy będziemy świadkami realizacji koncepcji niemieckiego prawnika i filozofa Carla Schmitta - zakazu wtrącania się wielkich mocarstw w sprawy znajdujące się w strefie wpływów innych wielkich mocarstw?

Publikacja: 05.03.2025 10:57

Beata Komarnicka-Nowak: Jałta, czyli „nic dwa razy się nie zdarza”?

Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, prezydent USA Franklin D. Roosevelt i radziecki przywódca Józef Stalin podczas konferencji w Jałcie, 1945 rok

Foto: Legacy/Photoshot/PAP

Właśnie mija 80 rocznica konferencji jałtańskiej. Doprowadziła ona do podziału Europy na dwie strefy. Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, oddanej pod kontrolę Stalina. W prasie ukazują się coraz liczniejsze artykuły naukowe i publicystyczne porównujące ówczesną sytuację Polski do dzisiejszej, w której za chwilę, po ewentualnych negocjacjach pomiędzy USA a Rosją, może znaleźć się Ukraina.

Czytaj więcej

Irena Lasota: Rosja ma się doskonale, ale Trump uważa, że trzeba jej pomóc. To przeraża

Jak będzie? Przyszłość pokaże. Warto jednak spojrzeć na sprawę nie tylko od strony historycznej, ale również od strony prawa międzynarodowego oraz przywołać opinie o Jałcie formułowane dość dawno, ale z dzisiejszej perspektywy nabierające nowego charakteru.

Zacznijmy od tego, że kiedy Stalin odmówił małym państwom prawa do udziału w najważniejszych decyzjach politycznych, prezydent Stanów Zjednoczonych Roosevelt poparł go. Przypomnijmy, że warunki ładu, jaki miał zapanować po II wojnie światowej zawarte były już w 1941 roku w Karcie Atlantyckiej. Najważniejsze z nich to: rezygnacja z ekspansji, niezgoda na zmiany terytorialne, które nie byłyby zgodne z wolą zainteresowanych narodów oraz poszanowanie prawa narodów do wyboru formy rządów. Wbrew Karcie Atlantyckiej alianci zachodni zgodzili się na podporządkowanie Europy Środkowo-Wschodniej ZSRR.

Politycy rzadko się uczą. Czy pora na jałtańską powtórkę z rozrywki?

Jan Ciechanowski, ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych w czasie II wojny światowej, który został uznany za świadka koronnego w relacjach polsko-amerykańskich w tamtym czasie, pisał, że „z punktu widzenia interesów mocarstw zachodnich, pryncypiów demokratycznych, Karty Atlantyckiej, czterech wolności czy wreszcie praw mniejszych narodów i spraw zwykłego człowieka konferencja w Jałcie stanowiła w moim odczuciu ostatni akt w procesie polityki appeasement wobec Rosji”. Po wysłuchaniu zaś sprawozdania prezydenta Roosevelta z konferencji krymskiej, w swoich dziennikach zapisał: „Wychodząc z siedziby Izby Reprezentantów, wiedziałem już, że Polska została opuszczona i sprzedana, że trzy wielkie mocarstwa w sposób bezprawny, z pogwałceniem prawa międzynarodowego i zasad sprawiedliwości przywłaszczyły sobie suwerenność narodu polskiego, reprezentowanego przecież przez prawowity rząd, nie dając ani temu narodowi, ani jego legalnym przedstawicielom szansy wypowiedzenia się w rozstrzyganej sprawie, nie zasięgając opinii narodu polskiego, by poznać jego rzeczywistą wolę, a wreszcie lekceważąc zasadę samostanowienia narodów i wszelkie tradycyjne wartości, w których obronie Stany Zjednoczone zawsze występowały w przeszłości”.

W Jałcie doszło do międzynarodowej konsekracji satelizacji Polski, która przy aprobacie zachodniej otrzymywała z rąk sowieckich swój kształt terytorialny, swój rząd, swój ustrój i swój status

Dopiero w 1982 roku prezydent Francji F. Mitterand powiedział: „Tout ce qui permettra de sortir de Yalta sera bon” (pol. „Wszystko co pozwala wyjść z Jałty jest dobre”). Za kapitulację w Jałcie nie kupiono bowiem nic. Nie przyniosła ani spokoju, ani stabilizacji. Zamiast ostatecznego zaspokojenia roszczeń sowieckich stała się kolejnym etapem do dalszej sowieckiej ekspansji. Traktat ten został zawarty w odniesieniu do Polski z pogwałceniem istniejących i obowiązujących norm prawno-międzynarodowych, zarówno traktatowych, jak i zwyczajowych.

Czytaj więcej

Rosyjski opozycjonista: Druga Jałta jest możliwa. I byłaby lepsza niż całkowity chaos

Przed spotkaniem z Putinem w sprawie Ukrainy doradcy powinni zarekomendować Donaldowi Trumpowi lekturę książki pt. „Defeat in Victory” oraz przypomnieć rozmowę Stettiniusa (sekretarza stanu USA za kadencji prezydentów Roosevelta i Trumana) z ambasadorem Ciechanowskim: „Stettinius, jak zwykle w bardzo przyjacielskim tonie, poinformował mnie, że prezydent (Roosevelt) był przygotowany do walki o sprawę Polski. Kiedy jednak przybył już do Jałty, zorientował się, że sytuacja jest tak napięta, a Stalin z takim uporem i zdecydowaniem chce przeprowadzić swoje plany względem Polski, iż natychmiast uświadomił sobie, że nie będzie w stanie naciskać na zmianę żądań terytorialnych Sowietów bez ryzykowania całkowitego zerwania stosunków ze Stalinem”.

Jałta z piętnem nielegalności

Krystyna Marek, profesor prawa międzynarodowego Uniwersytetu w Genewie, która współpracowała z Radiem Wolna Europa i paryską „Kulturą” uważała, że konflikt polsko-sowiecki o niepodległość kończył się właśnie w Jałcie pełną realizacją programu sowieckiego. Twierdziła, że w Jałcie doszło do międzynarodowej konsekracji satelizacji Polski, która przy aprobacie zachodniej otrzymywała z rąk sowieckich swój kształt terytorialny, swój rząd, swój ustrój i swój status. Przesądzając na lata los Polski, rozwiązanie przyjęte w Jałcie stanowiło precedens, którego znaczenie było dla Rosji zasadnicze i wykraczało daleko poza sprawę Polski.

Prof. Marek uważała również, że wasalizacja Polski, państwa wyposażonego w instrumentarium układów międzynarodowych, w trybie międzynarodowym w połączeniu z dominacją sowiecką wschodnich Niemiec umożliwiła w tym trybie podporządkowanie ZSRR wszystkich państw w regionie. Jałta stała się precedensem, punktem wyjścia i podstawą konstrukcji sowieckiego imperium w Europie. Proces ten przebiegał stopniowo i nierównomiernie. W dwa tygodnie po Jałcie Rosja dokonała, ku naiwnemu zgorszeniu zachodnich aliantów, pierwszego brutalnego kroku na drodze do satelizacji Rumunii. Czechosłowacja została zwasalizowana w lutym 1948 roku. W sumie cały proces wasalizacji wszystkich państw obszaru został ostatecznie przeprowadzony do 1953 roku.

Ocena prawna postanowień jałtańskich

Profesor Krystyna Marek oceniając charakter prawny decyzji jałtańskich uważała jednoznacznie, że „jeśli zatem Jałta, wbrew wszystkim obiektywnym znamionom, jest traktatem, to jest to traktat naznaczony od urodzenia piętnem nielegalności, na równi z traktatami rozbiorowymi XVIII wieku. Na równi z nim stworzyła w Polsce podstawę obcego panowania”.

Sformułowała następujące zastrzeżenia:

  • Nigdzie w tekstach jałtańskich nie ma wzmianki o układających się państwach (traktatem międzynarodowym może być tylko i wyłącznie umowa zawarta między podmiotami prawa międzynarodowego).
  • Teksty jałtańskie nie zawierają żadnych tzw. klauzul końcowych, obecnych w każdym traktacie a niezbędnych dla określenia warunków jego istnienia.
  • Teksty jałtańskie zawierają zaś głównie zapisy polityczno-ideologiczne, pozbawione znaczenia normatywnego.
  • Zapisy dotyczące spraw wewnętrznych Polski mają charakter deklaracyjny. Zawierają zapisy tzw. gumowe i wprowadzają konfuzję semantyczną. Przykładem jest słowo demokratyczne pojawiające się nagminnie i w odniesieniu do bardzo wielu przedmiotów. Demokratyczne mają być instytucje, stronnictwa, elementy, ludność oraz przywódcy.
  • Z traktatu międzynarodowego winny wynikać prawa i obowiązki dla stron.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Negocjacje pokojowe Donalda Trumpa. Ale co ze zbrodniami Putina?

Ponadto, z samego tekstu trudno dociec, do czego strony się zobowiązały pomimo wielu późniejszych prób interpretacji. Zarówno treść jak i forma przemawiają przeciwko zakwalifikowaniu Jałty jako traktatu międzynarodowego. Jasne i twarde stanowisko, że mamy do czynienia z traktatem międzynarodowym zawsze zajmowała Moskwa. Stanowisko zachodnie ulegało fluktuacjom. Przede wszystkim jednak Jałta gwałciła podstawową zasadę międzynarodowego prawa zwyczajowego, według której żadne państwo nie może być pozbawione swych praw bez własnej zgody.

Czy duch Jałty znów zwycięży?

Jałta podzieliła Europę „via facti” na część sowiecką i nie-sowiecką. Po powstaniu NATO w 1949 roku oraz paktu warszawskiego w 1955 roku, państwa z bloku NATO mogły wystąpić na mocy własnej decyzji z organizacji, natomiast państwa bloku wschodniego nie mogły tego uczynić, ponieważ niedopuszczalne było najmniejsze odchylenie od narzuconego sowieckiego modelu – mogło skończyć się krwawym stłumieniem. Jałta zaś doprowadziła do urzeczywistnienia sowieckiego imperium w Europie. Jego upadek w 1991 roku miał zakończyć dwubiegunowy porządek świata, pozbawiając Rosję dominacji w Europie Wschodniej.

Tak się jednak nie stało i porozumienia w Jałcie służą Rosji do dziś. Inwazja na Gruzję w 2008 roku, aneksja Krymu w 2014 oraz wojna z Ukrainą od 2022 roku wskazują, że Rosja zamierza, tak jak w Jałcie, podyktować nowe ustalenia geopolityczne. Jesteśmy już od dawna świadkami zaniku szacunku dla prawa międzynarodowego oraz braku przestrzegania standardów moralności międzynarodowej. Pytanie, jakie nasuwa się dziś, brzmi: czy będziemy również świadkami realizacji koncepcji niemieckiego prawnika i filozofa Carla Schmitta, a więc zakazu wtrącania się wielkich mocarstw w sprawy znajdujące się w strefie wpływów innych wielkich mocarstw? Czy też będziemy oglądać ostateczną likwidację kolonialnego imperium rosyjskiego? Delenda est Carthago.

Autor
Beata Komarnicka-Nowak, radca prawny

Tekst zawiera fragmenty nieopublikowanej jeszcze pracy pt. „Problematyka nieważności zrzeczenia się przez Polskę reparacji wojennych a odpowiedzialność Niemiec w świetle prawa międzynarodowego”.

Właśnie mija 80 rocznica konferencji jałtańskiej. Doprowadziła ona do podziału Europy na dwie strefy. Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, oddanej pod kontrolę Stalina. W prasie ukazują się coraz liczniejsze artykuły naukowe i publicystyczne porównujące ówczesną sytuację Polski do dzisiejszej, w której za chwilę, po ewentualnych negocjacjach pomiędzy USA a Rosją, może znaleźć się Ukraina.

Jak będzie? Przyszłość pokaże. Warto jednak spojrzeć na sprawę nie tylko od strony historycznej, ale również od strony prawa międzynarodowego oraz przywołać opinie o Jałcie formułowane dość dawno, ale z dzisiejszej perspektywy nabierające nowego charakteru.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Opinie Prawne
Pietryga: Składka zdrowotna. Test zdany, ale schody dopiero się zaczną
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Konsultacje publiczne, czyli test dla demokracji
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Mowa nienawiści, czyli koniec z wymyślaniem mi od dziadersów
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Co łączy sprawę Cyby i adwokata od „trumny na kółkach”
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Opinie Prawne
Jacek Bilewicz: Pułapka jednolitego statusu prokuratora