Po tym jak PKW podjęła decyzję w sprawie wyroku odblokowującego pieniądze dla PiS, zawieszając swoje prace do czasu uregulowania statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, Ryszard Kalisz znowu trafił na czołówki mediów. Problem w tym, że broniąc decyzji PKW, nie zachowuje się jak członek ważnego konstytucyjnego organu, ale jak polityk z polski powiatowej, który nagle dostał swoje „pięć minut” i postanowił to wykorzystać. Koszty nie mają znaczenia. Kalisz w radiu snuje więc scenariusze, jak po wyborach zablokowanego prezydenta może zastąpić awaryjnie marszałek Sejmu. Gdyby z taką lekkością mówił to jeszcze jako adwokat czy polityk, pewnie zniknęłoby to w gąszczu innych osobliwych wypowiedzi, których pełno w mediach, ale mówi to jako członek PKW, który ma moc sprawczą, aby do takiego scenariusza przyłożyć rękę.