Antoni Macierewicz nam pokazał kiedyś jak zwyciężać mamy, a teraz - przy chichocie historii - jak nami manipulować. Wyciągnijmy z tego wnioski. Pokazał on jak zamienić mistyfikację w efektywny oręż polityczny. Co zrobił z katastrofą Smoleńską to już wiemy w pełni. Z punktu widzenia oddziaływania społeczno-politycznego on i jego mocodawcy osiągnęli sukces. To sukces ogromny – dwukrotne zwycięskie wybory i utrzymanie wywołania skrajnego podziału Polaków, podtrzymującego ten żywot polityczny. Tak zwana podkomisja Macierewicza nie miała w ogóle na celu wyjaśniania tej katastrofy - miała na celu zdobycie władzy. Jak nie wiadomo o co chodzi, to nie tylko chodzi o pieniądze, chodzi jeszcze o seks i o władzę. W każdym z tych przypadków, często łączonych, chodzi o to, iż na powierzchni nie widać tego prawdziwego celu. Z kolei ta sytuacja powoduje ogromne możliwości udanych manipulacji. Pozwala na używanie środków, które na pozór nic nie mają wspólnego z pożądanym celem, wręcz odwrotnie. Jednak w perfidny sposób umożliwiają jego realizację. Przyjaciel domu tylko pomaga, przecież nie po to, by uwieść żonę przyjaciela?