W dyskusji o prezydenckich projektach ustaw o SN oraz o KRS posłowie opozycji wielokrotnie wskazywali, że prezydent RP przypisuje sobie kompetencje, których nie gwarantuje mu konstytucja. Twierdzono, że prezydent RP nie może wykraczać poza zadania przydzielone przez ustawę zasadniczą, nawet gdyby nowa kompetencja była kreowana przez ustawę i mieściła się w profilu urzędu prezydenckiego. Takie założenie wydaje się trudne do przyjęcia, zwłaszcza po lekturze art. 144 ust. 1 konstytucji, w którym wprost mowa, że w celu wykorzystywania swoich konstytucyjnych i ustawowych kompetencji prezydent wydaje akty urzędowe. Już zatem z samego brzmienia przepisu wynika wprost, że źródłem kompetencji głowy państwa może być nie tylko ustawa zasadnicza, ale i ustawa zwykła. Naturalnie ustawa zwykła nie może nadać prezydentowi uprawnień, które w konstytucji zostały przypisane innemu organowi lub zaprzeczałyby bezpośrednio postanowieniom ustawy zasadniczej dotyczącym urzędu prezydenckiego. Poza tym ustawodawcy przysługuje swoboda.