Sergiusz Najar: Blokady i uchylone drzwi, czyli raport z granic w Europie

Nowy Rok zaczyna się w Unii Europejskiej po staremu, choć są nowe otwarcia.

Publikacja: 06.01.2024 09:50

Kolejka tirów na drodze do przejścia granicznego w Dorohusku

Robert Przybylski

Kolejka tirów na drodze do przejścia granicznego w Dorohusku

Foto: Robert Przybylski

Nowy polski rząd wszedł w buty poprzedniego pozostawiając gigantyczne korki na granicy UE z Ukrainą. Perspektywa zmian porozumienia UE-Ukraina w kwietniu nie jest pocieszająca dla setek tysięcy przewoźników, eksporterów/importerów czy kierowców i obywateli dotkniętych tym wielkim ograniczeniem handlu i transportu. Koszty dla zniszczonej gospodarki Ukrainy idą w miliony euro, korzyści dla polskich transportowców są nie odgadnięte, choć można zrozumieć ich desperację.

Zupełnie nowi ministrowie infrastruktury oraz bardzo doświadczony minister spraw zagranicznych nie udowodnili swojej skuteczności, bo i problem złożony.

Czytaj więcej

Protest na polsko-ukraińskiej granicy nadal trwa

Cień granic na negocjacjach akcesyjnych

Jak dodamy powracające protesty polskich rolników oraz okoliczne napięcia transportowe na granicy UE/Ukraina w Słowacji i Rumunii, to mamy kosztowny obraz politycznych zaniechań oraz chciejstwa, które położy się cieniem na zapowiadane negocjacje akcesyjne Ukrainy do Unii. Obawiam się że podobnie jak w USA w relacjach Republikanie-Demokraci sprawa polskich granic stanie się zakładnikiem innych problemów transgranicznych państw południa Europy.

Czytaj więcej

Borusewicz: Blokada na granicy z Ukrainą nie jest w interesie Polski

Rumunia i Bułgaria w granicach Schengen

A propos południa: mamy też dobrą wiadomość. Austria odwołała swój sprzeciw i pozwoliła na częściowe (sic!) wpuszczenie Bułgarii i Rumunii do Strefy Schengen zachowując kontrole drogowe, czym umożliwiła pozadrogowy ruch towarowy i osobowy bez kontroli. Nie jest to jeszcze ułatwienie dla tysięcy ciężarówek z towarem (pamiętajmy, że Grecja jest odcięta drogowo od Strefy Schengen, oraz o wielkim eksporcie do UE z Turcji) ale to już wskazuje na większe zaufanie do administracji granicznej, celnej czy podatkowej obu krajów, które zostały wpuszczone do UE dopiero w 2007 r. Jednak nie wszystko jest różowe choćby w Bułgarii która nie zdążyła dostosować prawa i wjedzie do strefy euro dopiero od 1 stycznia 2025 r.

Czytaj więcej

W Unii Europejskiej znikną kolejne granice. Jest decyzja

Co z granicą południową i zachodnią

Także nowy rząd Polski nie zmienił szkodliwej decyzji poprzedników o zamknięciu swobód Schengen na granicy polsko-słowackiej oraz nadal nie słychać o współpracy polsko-czesko-niemieckiej w sprawie przywrócenia tych swobód na granicach z Niemcami (niestety Niemcy przedłużyły kontrole do 15 marca 2024 r.) – utrudnienia dla transportu i rynku pracy to także znaczne koszty i niepewność za którą płacimy wszyscy: podatnicy i klienci. Tak więc bilans otwarcia jest dla polskiej gospodarki negatywny: na granicach bez zmian...

Autor jest mieszkańcem polsko-czeskiego pogranicza, bankowcem i doradcą ekonomicznym, był wiceministrem infrastruktury i spraw zagranicznych.

Nowy polski rząd wszedł w buty poprzedniego pozostawiając gigantyczne korki na granicy UE z Ukrainą. Perspektywa zmian porozumienia UE-Ukraina w kwietniu nie jest pocieszająca dla setek tysięcy przewoźników, eksporterów/importerów czy kierowców i obywateli dotkniętych tym wielkim ograniczeniem handlu i transportu. Koszty dla zniszczonej gospodarki Ukrainy idą w miliony euro, korzyści dla polskich transportowców są nie odgadnięte, choć można zrozumieć ich desperację.

Pozostało jeszcze 85% artykułu
Opinie Ekonomiczne
Kolejny budżet Europy: dostosowanie się do nowych realiów
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Rosja w pułapce wysokich stóp procentowych
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Politycy, odczepcie się od polityki pieniężnej
Opinie Ekonomiczne
Bogusław Chrabota: Jak się chronić przed złymi skutkami sztucznej inteligencji?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Opinie Ekonomiczne
Prof. dr hab. Andrzej K. Koźmiński: Cała władza w ręce miliarderów