Reklama

Piotr Skwirowski: Gospodarka w konwulsjach

Z jednej strony świetne wieści o produkcji. Ekonomiści określili je wręcz jako bombowe. Z drugiej dane o hamujących zakupach dóbr trwałych. To wszystko układa się w logiczny ciąg. Niespecjalnie optymistyczny.

Aktualizacja: 20.12.2021 21:06 Publikacja: 20.12.2021 21:00

Piotr Skwirowski: Gospodarka w konwulsjach

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Z gospodarki napłynęły w poniedziałek świetne dane o produkcji. W listopadzie 2021 r. była ona wyższa o ponad 15 proc. niż rok wcześniej i o ponad 5 proc. niż w październiku 2021 r. To znacznie więcej, niż spodziewali się najwięksi optymiści. Zdaniem ekonomistów zapowiada to mocną końcówkę roku, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. Spokojnie mamy przekroczyć 5,5 proc.

Czytaj więcej

Zaskakujące dane o produkcji. Firmy budują tarczę przeciwko przestojom

Posypały się spekulacje na temat przyczyn wzrostu produkcji. I, niestety, tu aż tak kolorowo nie jest. Ekonomiści mówią bowiem o przegrzaniu gospodarki, po którym nastąpi dołek. Na razie produkcja rośnie, bo z jednej strony napędza ją konsumpcja pompowana różnymi programami i pakietami stymulacyjnymi, a z drugiej firmy starają się budować zapasy. Obawiają się dalszego wzrostu cen surowców, podzespołów i półproduktów. Zwiększeniu produkcji sprzyja poluzowanie restrykcji w Azji, ale pandemia nie odpuszcza. Omikron, czyli nowa mutacja wirusa, pojawił się już w Chinach, co oznacza zamknięcie tamtejszych portów, kolejne zakłócenia, a nawet zerwanie łańcuchów dostaw. To prawdopodobnie oznaczać będzie, że wybuch produkcji będzie krótkotrwały. W klasycznym scenariuszu przegrzanie gospodarki może prowadzić nawet do recesji na świecie. Ekonomiści pocieszają, że w Polsce, przy wysokim wzroście, mamy z czego hamować.

Hamowaniu sprzyjać może także ograniczenie wydatków konsumpcyjnych. Coraz mocniej odczuwamy wysoką inflację. Coraz dobitniej dają o sobie znać drożyzna i rosnące wręcz skokowo ceny towarów i usług. Jeszcze latem, zmuszeni pandemią i obostrzeniami do rezygnacji z wyjazdów urlopowych albo weryfikacji planów wakacyjnych, niewydane w efekcie na ten cel pieniądze inwestowaliśmy w mieszkania i domy. Remontowaliśmy je, zmienialiśmy wyposażenie. Sprzedaż AGD i elektroniki rosła dwucyfrowo. Utrzymujący się wzrost cen zaczyna się jednak przekładać na nasze decyzje zakupowe. Ograniczamy wydatki. W październiku i listopadzie sprzedaż sprzętu AGD od producentów do sklepów spadła. Według ekonomistów to zwiastun odwrotu konsumentów także od zakupów dóbr trwałych.

Czytaj więcej

Polacy odkładają wydatki, sklepy zamawiają mniej AGD
Reklama
Reklama

Na razie nasi producenci AGD oceniają, że kondycji branży to za mocno nie zagrozi. Średnio nawet 80 proc. produkcji fabryk w naszym kraju trafia bowiem na eksport, a rynki europejskie dają gwarancję zarobku. Ekonomiści wyciągają jednak z tej sytuacji dodatkowe wnioski. Mówią, że nastawienie konsumentów do zakupu dóbr trwałych to dobry miernik koniunktury. Wysoka inflacja będzie nam towarzyszyć zapewne jeszcze przez długie miesiące. Z początkiem roku w życie wejdą drastyczne podwyżki cen prądu i gazu. Może to prowadzić do dalszego spadku naszej skłonności do wydawania pieniędzy.

Wszystko to sprawia, że świetne dane o produkcji w listopadzie aż tak bardzo nie poprawiają samopoczucia. Sytuacja dalej jest wysoce niepewna. A konwulsje gospodarcze wywołane covidem jeszcze długo będą nam towarzyszyć.

Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Czy Brytania kiedyś powróci do Unii?
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Ile kosztuje nas głupota polityków
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama