Reklama

Malaria może wrócić do Polski

Andrzej Gładysz, lekarz, specjalista od chorób zakaźnych.

Publikacja: 24.11.2015 20:00

Malaria może wrócić do Polski

Foto: 123RF

Rzeczpospolita: Naukowcy z Kalifornii zmodyfikowali genetycznie komary, które w wyniku eksperymentu nie będą nosicielami malarii. Czy malaria to najgroźniejsza choroba tropikalna przenoszona przez komary?

Prof. Andrzej Gładysz: Tak, to nie tylko najgroźniejsza choroba tropikalna, ale jedna z najniebezpieczniejszych chorób w ogóle. Każdego roku na malarię umiera 400–500 tys. ludzi, głównie dzieci do piątego roku życia. Większość, bo ok. 90 proc. zarażeń, dotyczy krajów afrykańskich, ale z malarią trzeba się liczyć, lecąc chociażby na Półwysep Indochiński.

Czyli Polacy nie mają się czego obawiać?

Nie do końca. W Polsce odnotowuje się kilkadziesiąt przypadków zachorowań na malarię rocznie. Nie można wykluczyć, że pojawi się populacja komarów zdolna do przenoszenia malarii w naszych warunkach. Pamiętajmy też, że w XX-leciu międzywojennym Polacy na dużą skalę borykali się z malarią, bo wtedy istniała populacja komarów, która przenosiła te chorobę. Zatem także dziś mogą się u nas pojawić choroby przypisywane dotąd obszarom subtropikalnym i tropikalnym.

Na przykład jakie?

Reklama
Reklama

Chociażby wirus dengi, który wywołuje gorączkę krwotoczną. Objawy są podobne do objawów eboli, aczkolwiek umieralność na dengę jest nieporównywalnie mniejsza. Wprawdzie denga występuje głównie w Afryce Północnej, ale zdarzają się przypadki zachorowań w różnych częściach Europy u ludzi, którzy nigdy nie wyjeżdżali za granicę. Dziś choroba występuje często również w Grecji i na Sycylii.

Jest niebezpieczna?

To choroba śmiertelna, ale niebezpieczeństwo pojawia się zazwyczaj wtedy, kiedy zostaniemy nią zakażeni po raz drugi. Dużo groźniejsza jest, również przenoszona przez komary, tzw. żółta gorączka – na szczęście wynaleziono na nią szczepionkę. Albo przenoszona przez małe muszki onchocerkoza, czyli ślepota rzeczna, która powoduje utratę wzroku na skutek przewlekłego zapalenia rogówki. Bardzo nieprzyjemna jest też elefantiaza, czyli tzw. słoniowacizna.

Co to takiego?

Przyczyną choroby jest pasożyt – nicień – który wnikając do naszego układu limfatycznego, atakuje węzły chłonne. Słoniowacizna powoduje straszną deformację ciała – ciało nienaturalnie zwiększa swą objętość; stygmatyzuje wygląd chorych, którzy na jej skutek stają się potworkopodobni. Choruje na nią ok. 100 mln ludzi na świecie.

Nauka
Jak alkohol wpływa na mózg? Naukowcy wyjaśniają, co dzieje się, gdy jesteśmy pijani
Nauka
Dzieci rodzą się z wyjątkową zdolnością. Puszczanie im muzyki ma sens
Nauka
Szympans jak dziecko? Eksperyment podważa przekonanie o wyjątkowości człowieka
Nauka
Materia, która rodzi się z „niczego”. Fizycy sprawdzili, co naprawdę kryje próżnia
Nauka
Naukowcy odkryli, jak mózg utrwala wspomnienia. Badania trwały 20 lat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama