To cud! To pierwsze pozytywne wydarzenie od czasu I wojny światowej i zmieni ono oblicze świata" – zawołał wyznający prawosławie Aleksander Sołżenicyn, laureat literackiej Nagrody Nobla i rosyjski dysydent na wieść o wyborze Karola Wojtyły na głowę Kościoła katolickiego.
Dla uświadomienia sobie, przed jakimi wyzwaniami stanął wybrany nieco ponad 40 lat temu polski papież, warto najpierw przypomnieć postać jego poprzednika Pawła VI, wrażliwego intelektualisty, wychowanego w subtelnej szkole myśli francuskiej i z dużym doświadczeniem dyplomatycznym. Pierwszy z tych motywów, ten „francuski" przejawiać się będzie w delikatnym, ale wyraźnym uleganiu duchowi czasu lat 60. i 70. Koncentrowano się wtedy na wyzwoleniu z politycznych, kulturowych i religijnych okowów przeszłości, niezachwianie wierząc w automatyczność – rozumianego na lewicową modłę – postępu ludzkości.