Teoretycznie nie ma to związku z ostatnimi atakami Rosji na cele cywilne w Ukrainie i z nuklearnymi groźbami Władimira Putina. NATO corocznie przeprowadza ćwiczenia pod nazwą Steadfast Noon (Niezłomne Południe), które – oczywiście bez użycia prawdziwej broni – sprawdzają, jak sojusz jest przygotowany na ewentualne ataki nuklearne. Ale fakt, że tym razem NATO nie odwołuje tego przedsięwzięcia, jest znaczący. Na pytanie, czy nie obawia się, że może to zostać odczytane przez Moskwę jako prowokacja, szef sojuszu oświadczył, że ewentualne odwołanie ćwiczeń w obecnej sytuacji byłoby bardzo złym sygnałem.