Był żywą legendą. Gdy nagle zmarł Zygmunt Malanowicz, mający wówczas 90 lat Stanisław Brudny uratował premierę „Odysei. Opowieści dla Hollywoodu” przyjmując rolę starego Odysa w spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze.
„Wszystko stało się nieoczekiwanie. Wyglądało, że Zygmunt ma się lepiej. Dziwnym zrządzeniem losu Stanisław Brudny został wcześniej poproszony, żeby przygotował dublurę roli Zygmunta na czas prób i wewnętrzną premierę. Dzięki temu sytuacja z perspektywy spektaklu była do opanowania, w innym przypadku trudno byłoby szukać następcy. Tymczasem Stanisław wszedł do pracy równolegle, tworzył autonomiczną rolę, z tym, co on sam ze sobą niesie…" - mówił Andrzej Chyra.