2 kwietnia w Sejmie doszło do awantury z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha. Najpierw Jarosław Kaczyński z sejmowej mównicy nazwał Giertycha „sadystą” i obarczył go współodpowiedzialnością za śmierć swojej byłej współpracowniczki Barbary Skrzypek, a następnie, gdy głos z mównicy chciał zabrać Giertych, Kaczyński wdał się z nim w wymianę zdań, a posłowie PiS zaczęli krzyczeć „morderca” do posła KO. Prowadzący obrady wicemarszałek Zgorzelski zarządził wówczas przerwę.
Roman Giertych: Prezes PiS próbował mnie zepchnąć z mównicy. Potem dołączyli posłowie PiS
- Ja byłem w Sejmie przez sześć lat na początku tego wieku. Pamiętam Andrzeja Leppera, gdy powiedział „kanalie” do kilku polityków lewicy ówczesnych. Na drugi dzień prokurator generalny polecił wszcząć śledztwo w tej sprawie, (Lepper) miał natychmiast zarzuty. Było tak powszechne oburzenie, że został usunięty z funkcji wicemarszałka Sejmu, uznawano, że używanie tego typu sformułowań nieparlamentarnych jest niedopuszczalne w Sejmie – mówił Giertych nawiązując do wydarzeń, do których doszło w Sejmie IV kadencji (2001-2005).
Czytaj więcej
W Sejmie doszło do ostrej wymiany zdań między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a posłem KO Roma...
- Ja wczoraj dostałem prawo głosu od wicemarszałka Zgorzelskiego. Nagle pojawia się, bez żadnego trybu, prezes PiS, próbuje mnie zepchnąć z mównicy, wygłasza alternatywne wystąpienie. Gdy nie radzi sobie z tym, że ja mu nie ustąpiłem, to nagle dołączają się posłowie PiS i wykrzykują do mnie „morderco”. Na podstawie tego, że adwokat z mojej kancelarii brał udział w przesłuchaniu – miłym, delikatnym – Barbary Skrzypek? To jest niebywała bezczelność. Nie daruję tego. Uważam, że tego typu rzeczy nie mogą pozostać bez reakcji. Wszystkie osoby za to odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje – ocenił poseł KO.
- Domagam się od prezydium Sejmu, aby te konsekwencje wyciągnąć zgodnie z regulaminem Sejmu. Wszystkie te osoby utrudniały mi wystąpienie, do którego zostałem upoważniony przez marszałka Zgorzelskiego. Ja miałem prawo wystąpić, zostało mi to uniemożliwione (...) de facto okupacją mównicy – oburzał się Giertych. - To są rzeczy niebywałe. Oskarżać kogoś o morderstwo na podstawie własnych wymysłów i własnego strachu - dodał.