Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowe seriale prawnicze zadebiutują w Polsce

Świat prawniczych korporacji można w serialu pokazać z finezją - jak „W garniturach” (w Canal+ od 23 lutego) lub z zadęciem - jak w „Firmie” (w AXN od 19 lutego)

Publikacja: 17.02.2012 10:21

Josh Lucas w serialu "Firma"

Josh Lucas w serialu "Firma"

Foto: Materiały Promocyjne

Serie o adwokatach są najpopularniejszym - obok policyjnych dramatów - gatunkiem telewizyjnym w USA. W ostatnim czasie uległy transformacji. W produkcjach z końca lat 90. (np. „The Practice”) pojedynki między prawnikami rozgrywały się głównie na salach sądowych, w nowszych serialach ważniejsze są zakulisowe starcia. W „Układach” (emitowany od 2007 r.) z Glenn Close korporacyjne zmagania przypominają niemal mafijne porachunki - adwokaci stosują szantaż i groźby; zdarzają się nawet morderstwa na zlecenie.

Tym tropem poszli twórcy „Firmy” (od stycznia 2012 r. w USA), telewizyjnej kontynuacji książki Johna Grishama, na podstawie której w 1993 r. powstał film z Tomem Cruisem. Scenarzyści przeładowali jednak fabułę sensacyjnymi fajerwerkami, przez co straciła ona na wiarygodności. Serial zaczyna się od pościgu i samobójstwa, które składają się na tzw. futurospekcję, czyli pokazanie przyszłych wydarzeń. Zabieg miał zachęcać do dalszego oglądania, ale raczej odstrasza.

Wykreowany na małym ekranie świat, to połączenie thrillera bez napięcia i pretensjonalnej opowieści o spisku. Główny bohater myślał, że jest bezpieczny, po tym jak znanej z książki i filmu demonicznej korporacji nie udało się go zabić. Dzięki programowi ochrony świadków zaczął razem z rodziną nowe życie. Jednak koszmar powrócił.

Stopniowo rozwijana w serialu atmosfera zagrożenia przewija się przez cały premierowy sezon, choć nie jest najważniejsza. Bohater prowadzi bowiem własną kancelarię adwokacką i w każdym odcinku zajmuje się inną sprawą o morderstwo. W pierwszym procesie broni młodocianego zabójcy. Stereotypowe moralne dylematy, jakie przeżywa protagonista są jeszcze do zaakceptowania. Fabularną porażką jest jednak idiotyczny zwrot akcji w pilotowym odcinku - ojciec zasztyletowanego chłopaka wynajmuje płatnego mordercę, aby zlikwidował nieletniego oprawcą. Do tego kiler nie wykonuje zadania, tylko dociera do głównego bohatera i mówi mu o wszystkim.

Wiarę w serie prawnicze przywraca „W garniturach” (premiera w 2011 r.). Tam ani życie adwokatów, ani klientów nie jest zagrożone, ale napięcie sięga zenitu. Hulaka Mike bez prawniczego dyplomu zostaje podwładnym Harvey'a, adwokata i genialnego manipulatora, potrafiącego wycisnąć z klientów ostatni grosz, a przeciwników skompromitować nim dojdzie do procesu. Mike przez przypadek trafia do niego na rozmowę kwalifikacyjną, uciekając przed policją z walizką marihuany. Dostaje pracę, ponieważ ma jeden atut - fotograficzną pamięć. Do tej pory była dla niego przekleństwem, ponieważ mając zdolność szybkiego przyswajania sobie wiedzy, chodził na egzaminy za kolegów. Został przyłapany na gorącym uczynku i wyrzucony z uniwersytetu.

Reklama
Reklama

Harvey staje się mentorem Mike'a i próbuje wykorzystać jego umiejętności podczas przygotowań do rozpraw. Natomiast swawolny podopieczny stara się, choćby minimalnie, rozluźnić i ugłaskać drapieżny prawniczy świat. Serial „W garniturach” dzięki inteligentnemu humorowi staje się subtelną satyrą na żądnych zwycięstw adwokatów.

 

Film
Berlinale'26. Burza medialna wokół Wima Wendersa. Arundhati Roy odwołała przyjazd
Film
„Ołowiane dzieci” i straszna wizyta Breżniewa. Czy Polacy będą tak witać Putina?
Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama