Mój rok obok toru

Po aferze szpiegowskiej, wojnie domowej w McLarenie, kłótniach i błędach sędziów, w finałowym odcinku dobro zwyciężyło. Książę Raikkonen w Ferrari pokonał siły zła – nie wiadomo tylko, na jak długo. Bo nie jest wykluczone, że straci tytuł.

Aktualizacja: 23.10.2007 09:03 Publikacja: 23.10.2007 06:24

Kimi Raikkonen (z lewej) i Fernando Alonso

Kimi Raikkonen (z lewej) i Fernando Alonso

Foto: AFP

Apelacje – w sezonie pełnym afer i kontrowersji Trybunał Apelacyjny FIA miał pełne ręce roboty. Najważniejsza decyzja wciąż przed nim. McLaren zapowiedział, że złoży odwołanie w sprawie odstąpienia od ukarania BMW Sauber i Williamsa za zbyt zimne paliwo podczas Grand Prix Brazylii. Jeśli odwołanie zostanie uznane, a kierowcy wykluczeni (nie wiadomo, kiedy miałoby to nastąpić: dziś, jutro, za miesiąc?), to na mistrzowskim tronie Kimi Raikkonena zastąpi Lewis Hamilton. – Jeśli tak się stanie, będzie mi wstyd, że jeżdżę w F1 – mówi Fernando Alonso, rywal Hamiltona z McLarena.

Błędy – nie ustrzegł się ich żaden z kandydatów do tytułu. Raikkonen zawalił kwalifikacje w Monako, uderzając w barierę. Alonso wypadł z toru na Fuji, doszczętnie rozbijając samochód. Hamilton w dwóch ostatnich wyścigach sezonu zdobył zaledwie 2 punkty, choć już po przedostatniej rundzie mógł zostać mistrzem świata. Raikkonen w ciągu tych dwóch Grand Prix odrobił aż 18 punktów do Anglika.

Ciśnienie – w oponach, czyli rózga używana przez McLarena do karcenia Alonso. Niepokorny Hiszpan domagał się od zespołu traktowania należnego mistrzowi świata, ale z Hamiltonem, pupilem szefa, wygrać nie mógł. W ostatnich wyścigach sezonu samochód Alonso spisywał się wyraźnie gorzej od teoretycznie identycznego bolidu Anglika. W Chinach Hiszpan otwarcie przyznał, że w decydującym momencie kwalifikacji ciśnienie w oponach jego bolidu było za wysokie.

Dźwig – zgodna z regulaminem pomoc z zewnątrz. Dzięki niej Hamilton nie zakończył wyścigu o GP Europy na poboczu. Przepisy mówią, że w przypadku wypadnięcia samochodu z toru, porządkowi mają obowiązek usunąć go w bezpieczne miejsce. Z reguły auto spychane jest za bariery, ale na Nürburgringu obsługa toru pomogła zawodnikowi wrócić do akcji. Całą akcję trudno nazwać bezpieczną – dźwig podniósł McLarena z kierowcą wciąż siedzącym w kokpicie, a chwilę wcześniej w pojazd porządkowych prawie uderzył kolejny wypadający z toru kierowca. Spośród kilku zawodników, którzy utknęli w tym miejscu, takiej pomocy udzielono tylko Hamiltonowi.

Ecclestone – Bernie. Człowiek, który zbił fortunę na sprzedaży praw do transmisji TV Formuły 1 i na pewno nie jest zadowolony z wyników sezonu 2007. Siwowłosy Anglik powiedział, że mistrzem świata powinien zostać Hamilton, bo zrobił najwięcej dla promocji sportu.

Giuntini – Anne, nieznana dotąd bliżej dziennikarka francuskiego „L’Equipe”. Znana stała się wtedy, gdy zaszła za skórę Hamiltonowi. Na konferencji prasowej po kwalifikacjach w Brazylii oskarżyła Lewisa o niesportowe zachowanie i blokowanie Raikkonena (przewinienie, za które dotychczas sędziowie karali zawodnika przesunięciem o kilka pozycji do tyłu na starcie). Zapytała wprost, czy zdaniem Hamiltona można na torze robić, co się chce, a potem po prostu przeprosić rywala. Niedoszły mistrz świata zrzucił na moment maskę miłego chłopca i odpowiedział, że nie ma ochoty z nią rozmawiać.

Heidfeld – Nick. Kolega Roberta Kubicy z BMW Sauber ma za sobą najlepszy rok w całej karierze. Zdobył w nim prawie tyle samo punktów, ile w ciągu poprzednich 7 sezonów startów w F1. Heidfeld jeszcze nigdy nie przegrał wewnętrznej rywalizacji z partnerem z zespołu – a na liście pokonanych są m.in. Raikkonen i Felipe Massa.

Inżynier wyścigowy – Mehdi Ahmadi, oddelegowany do Kubicy, jeden z najsłabszych punktów zespołu BMW. Irańczyk debiutował w tak poważnej roli i zdaniem menedżera Polaka Daniele Morellego, nie sprawdził się. – Już wiemy, że w przyszłym roku będzie nowy inżynier – powiedział Morelli po wyścigu w Brazylii.

Japonia – tam, na torze Fuji, Kubica został ukarany za próbę wyprzedzenia Hamiltona i doprowadzenia do zderzenia bolidów. Anglik tłumaczył się, że w zaparowanych lusterkach nie widział rywala. Ta wymówka stała się później jego ulubioną.

Korek – w boksach, czyli jeden z punktów zwrotnych kwalifikacji do GP Węgier i całego sezonu. Najpierw Hamilton zignorował wewnętrzne ustalenia zespołu McLaren, w odwecie Alonso zablokował go przy wyjeździe z boksu. FIA wtrąciła się w wewnętrzne sprawy ekipy i… ukarała Alonso. Tak skończył się pokój w McLarenie, a zaczęła niemal otwarta wojna. Alonso odreagował frustracje, ujawniając, że wraz z kierowcą testowym Pedro de la Rosą miał dostęp do tajnych danych wykradzionych ekipie Ferrari. McLarena wykluczono z mistrzostw konstruktorów i nałożono rekordową karę 100 mln dolarów, ale kierowcom punktów nie zabrano.

Montreal – tam Robert Kubica cudem uniknął obrażeń po zderzeniu ze ścianą. Widzowie holenderskiej telewizji RTL uznali to za najważniejsze wydarzenie sezonu. W Brazylii reporter RTL wręczył Kubicy pamiątkę – rzeźbę przedstawiającą dłoń z kciukiem uniesionym do góry.

Opony Bridgestone – twardsze i jednakowe dla wszystkich. To była jedna z najpoważniejszych regulaminowych nowości sezonu 2007. Nie wszystkim kierowcom się spodobała. Na nowych oponach trzeba jeździć delikatnie, przez co tacy zawodnicy jak Alonso czy Kubica stracili część swoich atutów.

Polscy kibice – biało-czerwone flagi powiewały praktycznie nad każdym torem, nie zabrakło ich nawet w Chinach. Szokiem dla zagranicznych dziennikarzy była powódź polskich flag i transparentów na Węgrzech. – Szkoda, że w bolidzie nie słyszy się dopingu – mówił Kubica.

Raikkonen – Kimi, nazywany też Człowiekiem Lodu. Rzadko się odzywa, jeszcze rzadziej uśmiecha – przynajmniej publicznie. Jest prawdziwym koszmarem dla sponsorów, bo w czasie sezonu interesuje go wyłącznie szybka jazda po torze. Poza sezonami nie stroni od alkoholu, wizyt w nocnych klubach i imprez na luksusowych jachtach. Dla rozluźnienia startuje w zawodach łodzi motorowych czy skuterów śnieżnych, pod pseudonimem James Hunt. Hunt był mistrzem świata F1 w 1976 r. i także lubił się bawić.

Temperatura – paliwa. Dzięki niej Hamilton zachowuje jeszcze cień szansy na tytuł. W Brazylii paliwo w Williamsach i BMW Sauberach było o kilka stopni za zimne. Po kilkugodzinnych obradach okazało się jednak, że sędziowie ani nie są pewni, jaką temperaturę otoczenia należy wziąć jako punkt odniesienia (przepisy stanowią, że benzyna nie może być zimniejsza niż 10°C poniżej temperatury otoczenia), ani nie są w stanie sprawdzić, jaka dokładnie była temperatura paliwa w bakach podejrzanych samochodów.

Układ – hydrauliczny. Zatrzymał Kubicę na torze w Szanghaju, gdy Polak miał szansę na jedyne w sezonie podium. - A może i na coś więcej – mówił rozgoryczony Kubica. Usterki były zmorą polskiego kierowcy, zwłaszcza w pierwszej części sezonu. Stracone czwarte miejsce w Australii, problemy w Malezji czy Bahrajnie kosztowały go sporo punktów. Potem było lepiej, ale defekt w Chinach będzie śnił mu się po nocach.

Własność intelektualna – oś afery szpiegowskiej. Światek Formuły 1 żył nią przez pół sezonu. Nigel Stepney z Ferrari przekazał Mike’owi Coughlanowi z McLarena prawie 800 stron tajnych dokumentów. Ron Dennis zarzekał się, że informacje nie były rozpowszechniane wśród członków ekipy, ale zeznania Alonso i de la Rosy pokazały, że szef zespołu kłamał. Dennis nadal utrzymuje, że przy projektowaniu samochodu McLaren nie wykorzystano cudzej własności intelektualnej, choć McLaren dzięki nielegalnie zdobytym danym już po pierwszym wyścigu oprotestował jedno z rozwiązań technicznych w samochodach Ferrari.

Zmiana warty. W poprzednim sezonie z F1 odeszli byli mistrzowie Michael Schumacher i Jacques Villeneuve, posadę stracił także jeżdżący widowiskowo Juan Pablo Montoya. Na ich miejsce przychodzą nowi – Hamilton, Kubica, Nico Rosberg, Sebastian Vettel czy Adrian Sutil – i przedstawienie toczy się dalej. Jest nawet ciekawiej niż było – i niech tak już zostanie.

Apelacje – w sezonie pełnym afer i kontrowersji Trybunał Apelacyjny FIA miał pełne ręce roboty. Najważniejsza decyzja wciąż przed nim. McLaren zapowiedział, że złoży odwołanie w sprawie odstąpienia od ukarania BMW Sauber i Williamsa za zbyt zimne paliwo podczas Grand Prix Brazylii. Jeśli odwołanie zostanie uznane, a kierowcy wykluczeni (nie wiadomo, kiedy miałoby to nastąpić: dziś, jutro, za miesiąc?), to na mistrzowskim tronie Kimi Raikkonena zastąpi Lewis Hamilton. – Jeśli tak się stanie, będzie mi wstyd, że jeżdżę w F1 – mówi Fernando Alonso, rywal Hamiltona z McLarena.

Pozostało jeszcze 92% artykułu
Biznes
Trump uderza cłami w Europę. Czy to koniec globalizacji?
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Biznes
Box Too Good To Go, czyli nowy pomysł na ratowanie żywności
Biznes
Amerykanie niezadowoleni z decyzji Brukseli. Urzędnikom Trumpa nie podoba się ReArm Europe
Biznes
Prezes PGZ podał się do dymisji
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Biznes
Magiczny efekt Donalda Trumpa. Nagle znalazły się pieniądze na obronność
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?