Ekolodzy nie chcą polskich spalarni śmieci

Forsowane przez niektóre polskie miasta pomysły budowy spalarni śmieci dostały antynagrodę dla najgorszych projektów finansowanych z unijnych pieniędzy - pisze nasza korespondentka z Brukseli.

Publikacja: 25.02.2008 19:38

Warszawska spalarnia śmieci

Warszawska spalarnia śmieci

Foto: Fotorzepa

Kraków chce zbudować spalarnię, której wydajność wynosi aż 140 procent śmieci produkowanych obecnie przez miasto. Ekologowie łapią się za głowę. – Tą metodą nigdy nie nauczy się mieszkańców recyklingu – mówi Paweł Głuszyński z Ogólnopolskiego Towarzystwa Zagospodarowania Odpadów 3R.

Wraz z innymi polskimi ekologami przyjechał wczoraj do Brukseli na konferencję organizowaną przez CEE Bankwatch Network oraz Friends of Earth Europe. Przedstawiono na niej najgorsze dla środowiska projekty, które nowe państwa członkowskie umieściły na listach priorytetów do sfinansowania w latach 2007 – 2013. Niechlubne pierwsze miejsce przypadło grupie dziewięciu polskich miast, które chcą budować spalarnie śmieci.

– Takie metody gospodarowania odpadami są niezgodne z europejskimi wytycznymi – uważa Agata Dworakowska z CEE Bankwatch Network. I przypomina forsowaną w Unii hierarchię, gdzie na górze mieszczą się projekty zniechęcające do produkowania śmieci, w środku – do ich powtórnego wykorzystania, a dopiero na dole – do pozbywania się ich. W Polsce tylko 4 proc. odpadów podlega recyklingowi, co jest najgorszym wskaźnikiem w całej UE. Średnio w Unii recykling dotyczy 37 proc. śmieci.

A że nawet w Polsce może być inaczej, pokazuje przykład Płocka. Tam stosuje się system tzw. ekologicznych domków. Przeszkoleni pracownicy sortują śmieci na 29 kategorii. W rezultacie recyklingowi poddawane jest 45 proc. odpadów, na kompost idzie 30 proc., a na wysypiskach ląduje pozostałe 20 proc. Zdaniem ekologów to nie tylko czystsze, ale i tańsze niż spalanie wszystkich śmieci. W Krakowie każdy mieszkaniec będzie płacić 20 zł miesięcznie, żeby utrzymać projektowaną spalarnię.

Ekologowie uważają, że te projekty powinny być wstrzymane, i z takim apelem zwrócili się do przewodniczącego KE, Europejskiego Banku Inwestycyjnego orz rządów nowych państw UE. Ich zdaniem i tak Komisja Europejska nie da na nie pieniędzy, bo są niezgodne z ekologicznymi priorytetami. Dodatkowo też każda taka inwestycja będzie budziła protest społeczności lokalnych, z którymi na razie nikt nie przeprowadza konsultacji.

Krytyce poddano też lokalizację drogi ekspresowej Via Baltica, a szczególnie jej odcinka z Białegostoku do Suwałk, który przechodzi m.in. przez dolinę Rospudy. Ekolodzy uważają, że lepszy byłby wariant budowy drogi międzynarodowej na zachód – przez Łomżę i Ełk, co dodatkowo usprawniłoby dojazd turystów na Mazury. A odcinek z Białegostoku do Suwałk, w tym obwodnica Augustowa, powinien powstać, ale jako droga niższej rangi.

Kraków chce zbudować spalarnię, której wydajność wynosi aż 140 procent śmieci produkowanych obecnie przez miasto. Ekologowie łapią się za głowę. – Tą metodą nigdy nie nauczy się mieszkańców recyklingu – mówi Paweł Głuszyński z Ogólnopolskiego Towarzystwa Zagospodarowania Odpadów 3R.

Wraz z innymi polskimi ekologami przyjechał wczoraj do Brukseli na konferencję organizowaną przez CEE Bankwatch Network oraz Friends of Earth Europe. Przedstawiono na niej najgorsze dla środowiska projekty, które nowe państwa członkowskie umieściły na listach priorytetów do sfinansowania w latach 2007 – 2013. Niechlubne pierwsze miejsce przypadło grupie dziewięciu polskich miast, które chcą budować spalarnie śmieci.

Biznes
Elon Musk stracił 11 mld dolarów na cłach Trumpa. Ale to nie jest rekord
Biznes
Trump sprzedaje „złote karty” bogatym. Rosjanie ustawiają się w kolejce
Biznes
Reakcje świata na cła Trumpa. Obniżka stóp procentowych możliwa już w maju
Biznes
Zmiana prezesa realnie nic nie zmieni. Co dalej z PGZ?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Materiał Promocyjny
Bez mentoringu nie będzie kobiet na stanowiskach