W tym samym niemal czasie wirus afrykańskiego pomoru świń zrobił postępy i w Chinach, i w Europie. Dziki zarażone ASF znaleziono w Belgii tuż przy granicy z Francją. To dla francuskich producentów hiobowa informacja, bo jeśli kolejne chore dziki pokonają tę niczym niechronioną zieloną granicę, zamkną francuskiej wieprzowinie drogę na świat – kraj automatycznie straci możliwość eksportu swojego mięsa poza Unię Europejską, bo większość rynków trzecich nie uznaje regionalizacji. – Konsekwencje ewentualnego stwierdzenia ognisk wirusa ASF we Francji byłyby odczuwalne na całym unijnym rynku – mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk rynków rolnych w Santander. Zauważa, że już nawet zakaz eksportu dla Belgii, która wysyłała poza UE jedynie 2 proc. europejskiej wieprzowiny, wywołał obniżkę cen na wspólnym rynku. Tymczasem Francja odpowiada za 5 proc. unijnego eksportu tego mięsa, wysłała go blisko 110 tys. ton, w tym 64 proc. do Chin, Japonii i Korei Południowej. Te kraje nie uznają regionalizacji, więc zamkną swoje rynki, jeśli ASF dotrze do Francji, a francuska branża będzie wtedy zmuszona ulokować kilkadziesiąt tysięcy ton mięsa na unijnym rynku. W efekcie nastąpi dalsze pogorszenie sytuacji w całej UE.