Reklama
Rozwiń
Reklama

Irena Anders nie żyje

Irena Anders. Artystka estradowa i towarzyszka życia gen. Andersa. Zmarła w poniedziałek w Londynie. Miała 90 lat

Publikacja: 29.11.2010 21:17

Irena Anders nie żyje

Foto: ROL

– Była ikoną polskiej emigracji. Wraz z nią nieuchronnie kończy się świetność polskiego wojennego wychodźstwa – mówią o Irenie Anders jej znajomi z Londynu.

Późniejsza pierwsza dama polskiej emigracji urodziła się w 1920 roku. Nie we Lwowie – jak podawane jest w wielu opracowaniach – lecz w czeskiej miejscowości Freudenthal koło Ołomuńca.

Jej ojciec Mikołaj Jarosiewicz podkreślający, że jest Rusinem, nie Ukraińcem, był księdzem unickim, z rodziny, w której popi byli obecni od pięciu pokoleń. Matka Ireny, Polka, pochodziła z rodziny ziemiańskiej.

Do Lwowa Jarosiewiczowie przeprowadzili się w 1926 r. Rodzina kultywowała tradycje artystyczne. Matka znakomicie grała na fortepianie, wujek był muzykiem. Irena wcześnie zaczęła naukę śpiewu i gry na pianinie, którą potem kontynuowała w konserwatorium, czyli we Lwowskim Instytucie Muzyki.

Jesienią 1939 roku, gdy do Lwowa przybyli artyści uciekający przed Niemcami z Warszawy, młoda artystka trafiła do zespołu Henryka Warsa. Przyjęła pseudonim artystyczny Renata Bogdańska.

Reklama
Reklama

Działalność artystyczną kontynuowała w zespole "Polska Parada", występując m.in. przed żołnierzami 2 Korpusu Polskiego. Przeszła szlak bojowy z armią Władysława Andersa, począwszy od Tockoje, Buzułuku, następnie Iran, Irak, Palestynę, Egipt i Włochy. Wojna na dobre i złe złączyła jej los z generałem Andersem.

[srodtytul]Miłość do generała [/srodtytul]

– Byłam młodą dziewczyną, wiele razy widywałam generała, ale budził we mnie tylko respekt, bo był moim wodzem, bohaterem. Poza tym był ode mnie o wiele lat starszy – wspominała po latach Irena. – Na szczęście, jak sam później się przyznał, wpadłam mu w oko. Przesyłał kwiaty, drobne upominki, ale w sposób elegancki, spokojny.

Już po wyjściu 2. Korpusu z ZSRR, w Bagdadzie Władysław Anders zaprosił ją na kolację z ambasadorami i dyplomatami. Wymawiała się, ale generał miał moc przekonywania: "Taki bufet, takie jedzenie, taka wódka! Bardzo proszę!". Nie mogła się nie zgodzić. Tak na wojennym szlaku zrodziła się ich miłość.

Po bitwie o Monte Cassino wystąpiła wraz z zespołem na górze klasztornej, śpiewając po raz pierwszy piosenkę "Czerwone maki na Monte Cassino". W 1948 roku poślubiła generała Andersa, zostając jego drugą żoną.

Po wojnie zostali wraz z mężem na emigracji w Londynie. Do komunistycznej Polski nie mieli po co wracać. Irena kontynuowała karierę estradową. Współpracowała m.in. ze znakomitym satyrykiem i poetą Marianem Hemarem oraz Feliksem Konarskim "Ref-Renem". Występowała w Wielkiej Brytanii, Francji i Izraelu. Dla rozgłośni BBC i Radia Wolna Europa nagrała blisko 1000 piosenek, a prawie 100 zarejestrowała na płytach.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Dama z Londynu [/srodtytul]

Po śmierci generała Andersa zajęła się kultywowaniem pamięci o nim. – Była najlepszym ambasadorem swojego męża, a po jego śmierci potrafiła wytłumaczyć wszystkie jego decyzje – mówi "Rz" historyk prof. Bogusław Polak, autor prac poświęconych generałowi. To od niej dowiedział się, że gdy gen. Anders usłyszał o wybuchu powstania warszawskiego, dostał pierwszego ataku serca.

– Do końca była niezwykle aktywna. Obejmowała patronaty nad różnymi wydarzeniami kulturalnymi, konkursami i książkami. Przyjeżdżała zawsze, gdy kolejna szkoła przyjmowała imię generała Andersa, była na każdym odsłonięciu pomnika męża. To dzięki jej staraniom rok 2007 był rokiem generała Andersa – wspomina profesor.

Emigranci ją wprost uwielbiali. Zawsze otoczona była wianuszkiem dziennikarzy, działaczy polonijnych, znajomych. – Każdy chciał zamienić z nią zawsze choć kilka słów. Nie dlatego, że była wdową po legendarnym generale, ale dlatego, że była wspaniałą, ciepłą, niezwykle uprzejmą kobietą. Wspaniałą damą, w której towarzystwie wszyscy czuli się swobodnie – wspomina Katarzyna Kopacz, dziennikarka polonijna z Londynu. – Trudno uwierzyć, że już nigdy nie zapytamy jej o zdrowie i nie usłyszymy: "Moje dobrze, bo ja dużo odpoczywam, ale nie wiem, jak wasze, bo przecież non stop pracujecie"

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama