Od lipca przewodnictwo rotacyjne w UE przejmuje Polska. Traktat lizboński znacznie ograniczył kompetencje tzw. prezydencji, przekazując część zadań i prestiżu nowo powołanym reprezentantom Unii: stałemu przewodniczącemu Rady Europejskiej (Herman Van Rompuy) oraz wysokiemu przedstawicielowi UE ds. polityki zagranicznej (Catherine Ashton). Donald Tusk nie będzie przewodniczył unijnym szczytom i firmował walki z kryzysem finansowym, a Radosław Sikorski nie będzie jeździł w zapalne regiony świata, żeby oferować unijne wsparcie. W tej sytuacji kluczowe dla sukcesu wizerunkowego rządu w drugiej połowie roku może się stać zakończenie negocjacji akcesyjnych z Chorwacją. Bo nad tym ciągle formalnie czuwa prezydencja.
Zagrzeb liczy na to, że do UE wprowadzi Chorwację właśnie Polska. Stanie się tak, jeśli wszystkie rozdziały negocjacyjne zostaną zamknięte do czerwca. Wtedy podpisanie traktatu akcesyjnego nastąpiłoby w drugiej połowie roku. Wciąż jest otwartych siedem spośród 35, w tym najtrudniejszy – dotyczący wymiaru sprawiedliwości i praw podstawowych.
– Wykonamy nasze zadanie i bardzo szybko staniemy się 28. członkiem Unii – deklarowała wczoraj w Zagrzebiu Jadranka Kosor, premier Chorwacji. Do stolicy tego kraju zjechało kierownictwo Europejskiej Partii Ludowej – największej frakcji w Parlamencie Europejskim. Chadecy oferują rządzącej bratniej partii w Chorwacji swoje bezgraniczne poparcie. Ale nie wiadomo, czy to wystarczy, i to mimo że EPL rządzi w większości państw UE, a politycy z tej rodziny politycznej stoją na czele wszystkich unijnych instytucji: Komisji Europejskiej, Rady i Parlamentu.
– Atmosfera nie jest dobra. Niektóre kraje wyraźnie stawiają opór – mówi „Rz" jeden z eurodeputowanych biorących udział w spotkaniu w Zagrzebiu. Po emocjonalnych wystąpieniach widać było, że stawka jest wysoka. – Chorwację potraktowano niesprawiedliwie. Powinna była wejść do UE razem ze Słowenią w 2004 roku – przekonywał niemiecki eurodeputowany Bernd Posselt. Według niego wszystkie problemy, o których wspomina opublikowany w środę raport Komisji Europejskiej, występują też w krajach członkowskich.
– Wytyka się Chorwacji złe traktowanie mniejszości. A jej prawo w tej dziedzinie jest modelowe. Lepsze niż w niektórych krajach założycielskich UE, włączając w to mój własny – przekonywał Niemiec.