Wszystko wskazuje na to, że starcie o Senat będzie prawdziwą prawno-polityczną batalią, które wprowadzi długotrwały stan niepewności co do ostatecznych losów większości w izbie wyższej. Trochę jak w na Florydzie w 2000 roku, gdy kontestacja wyniku wyborów doprowadziła do długotrwałego kryzysu politycznego. Teraz stawka też jest bardzo wysoka.
Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, prezentują dwa podejścia do znaczenia Senatu. Jedno – że nawet jeśli opozycja stworzy działającą większość, to i tak przejęcie Senatu będzie miało znaczenie tylko krótkoterminowe. Drugie – że da to opozycji przełom, jeśli chodzi o morale i polityczny impet, który przełoży się na kampanię prezydencką i jej wynik. W PiS można spotkać się z opinią, że dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego najważniejszym zmartwieniem jest pojawienie się w Sejmie Konfederacji, a nie Senat.