O sprawie poinformował wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL). - Na bieżącym posiedzeniu Sejmu doszło do rzeczy niespotykanej dotąd w historii polskiego parlamentaryzmu, bowiem grupa posłów skierowała najcięższe oskarżenia wobec drugiego człowieka, wobec posła, nazywając go „mordercą” - oznajmił, odnosząc się do incydentu sprzed dwóch dni.
- Takie słowa nigdy nie powinny paść i wobec takiego zachowania muszą być odpowiednie konsekwencje i kary. 15 października 2023 roku skończył się, głosami wyborców, Sejm bez żadnego trybu - oświadczył. Wicemarszałek zaznaczył, że prezydium Sejmu „musi reagować na takie zachowania, aby nie doszło do gorszych zdarzeń”.
Czytaj więcej
– To jest czysto polityczne przedsięwzięcie, nie ma żadnej sprawy, nie ma żadnej afery – mówił w...
Posłowie PiS ukarani za okrzyki pod adresem Romana Giertycha
- Na podstawie artykułu 175 ustęp 2A regulaminu Sejmu stwierdziłem, że 51 posłów Prawa i Sprawiedliwości swoim zachowaniem na sali obrad 2 kwietnia naruszyło powagę izby, krzycząc bezpodstawnie „morderca” w stronę posła Romana Giertycha - poinformował Zgorzelski. Dodał, że „po dyskusji” prezydium zastosowało najwyższy wymiar kary wobec Jarosława Kaczyńskiego i Iwony Arent którzy - kontynuował - „sprowokowali zajście”. Kaczyński i Arent mają stracić połowę uposażenia przez trzy miesiące.
W przypadku pozostałych 49 posłów PiS, którzy według Straży Marszałkowskiej i służb Sejmu krzyczeli „morderca”, kara ma być „surowa” i wynieść połowę uposażenia przez dwa miesiące.