Niedawno rosyjski dziennik „Wiedomosti” podał, że władze rosyjskie rozważają dopuszczenie do wyborów kandydata od demokratycznej opozycji. Padło pana nazwisko.
Dziennikarka gazety „Wiedomosti” dzwoniła do mnie przed publikacją i powiedziała, że otrzymała te informacje od czterech niezwiązanych ze sobą źródeł bliskich administracji prezydenta. Wygląda to na operację piarowską. Chcą skłócić mnie ze sporą częścią moich słuchaczy (po wybuchu wojny i likwidacji Echa Moskwy założył w sieci niezależne radio Żywoj Gwozd – red.), z rosyjskimi emigrantami i zagranicznymi przyjaciółmi, a przyjaźnię się np. z ambasadorem Polski Krzysztofem Krajewskim. Chcą też skłócić mnie z moimi kolegami po fachu. Pewnie w ten sposób chcą sprowadzić na mnie jakieś zachodnie sankcje. Jeden z moich znajomych powiedział mi, że dzieje się tak dlatego, że mam spore znaczenie w przestrzeni publicznej i chcą, by to się zmieniło.