Szukając formuły dla określenia czasów przed pierwszą wojną światową, myślę, że najwłaściwsza nazwa dla nich to »złoty wiek pewności i bezpieczeństwa«. Wszystko w naszej tysiącletniej bez mała monarchii austriackiej wydawało się mocno ugruntowane, a państwo samo najwyższą rękojmią tej trwałości. (…) Wszelki radykalizm, wszelki gwałt wydawał się wręcz niemożliwy w tej epoce rozsądku”.
Tak pisał Stefan Zweig w najsłynniejszej książce o imperium Habsburgów „Świat wczorajszy”. Szybkość, z jaką „świat dzisiejszy” stał się „światem wczorajszym”, zaskoczyła jego i jemu współczesnych 100 lat temu dwukrotnie. Nagromadzenie zmian, które obserwujemy, w połączeniu z dramatycznie pogarszającą się sytuacją fiskalną Polski stwarza ryzyko, że również nasz czas dzisiejszy wzrostu dobrobytu może stać się szybko czasem wczorajszym.
Czytaj więcej
Pierwsza generacja AI może być porównana do pralki lub samochodu. Druga, czyli AGI, będzie rewolu...
Niepewność dotycząca przyszłości tworzy przestrzeń dla wolności. Jeśli przyszłość nie jest zdeterminowana, to możliwe są indywidualne wybory. Jednocześnie dla planowania przyszłości – koniecznego do rozwoju i inwestycji – niezbędne jest istnienie pewnej dozy przewidywalności. Na poziomie indywidualnym, im większa doza niepewności w stosunku do przyszłości, tym większy niepokój. Im większy niepokój, tym mniejsza skłonność do podejmowania ryzyka.
Rozwój państw i społeczeństw odbywa się więc pomiędzy koniecznością zapewnienia określonej dozy przewidywalności a budowaniem przestrzeni dla indywidualnych wyborów i możliwości podejmowania ryzyka. Każdy z nas ma inny apetyt na ryzyko. Wydaje się jednak, iż większość obywateli chce mieć zapewnione bezpieczeństwo w momentach szczególnej bezradności lub doświadczania kruchości istnienia. Chodzi o etapy życia, w których nie jesteśmy w stanie sami zapewnić sobie podstaw do egzystencji: choroby, starości, dzieciństwa, bezrobocia.