Najsmutniejsza scena lekkoatletycznych mistrzostw świata w Berlinie: Caster Semenya, 18-latka z RPA, wygrywa bieg na 800 metrów w doskonałym czasie, zostawiając najbliższą rywalkę o kilka metrów za sobą. Zwykle po tak bezapelacyjnym sukcesie sportowiec skacze z radości, zbiera gratulacje od konkurentów, pozuje do zdjęć. Semenya snuje się po bieżni ze spuszczoną głową, jakby nie wiedziała, co ze sobą zrobić, zażenowana całą sytuacją. Nikt nie spieszy z wylewnymi gratulacjami, ona drepcze w kółko przez chwilę, kamera śledzi jej każdy gest, obnażając jej skrępowanie. A może czekamy wszyscy na jakieś sensacyjne zachowanie mistrzyni? Mogłaby na przykład zdjąć majtki i rozwiać wątpliwości, które się pojawiły przed biegiem. Nie wiemy w końcu, czy to facet czy kobieta, mistrzyni czy mistrz może. Ale gdyby tak miliard ludzi na świecie zobaczyło w telewizji jej genitalia, to byłaby jednak inna rozmowa...
Wreszcie Semenya odbiera od kibica flagę swojego kraju i niechętnie przystępuje do rundy honorowej. Jakby sukces był dla niej karą, a jej największym marzeniem byłoby zapaść się pod ziemię. Albo wrócić na afrykańską wieś do rodziców i babci, wtulić się w ramiona najbliższych i przetrwać chwile, które dla 18-letniej dziewczyny musiały być szczytem upokorzenia.
A może nie trzeba nam żadnych testów na płeć, bo przecież zachowanie Semenyi w Berlinie to najlepszy dowód na to, że nie jest kobietą, prawda? Normalna kobieta, której płeć podano by w wątpliwość w tak barbarzyński sposób, dostałaby histerii i załamałaby się psychicznie, a Caster? Wygrywa jedną z najtrudniejszych konkurencji biegowych, nie pozostawiając najmniejszych wątpliwości, kto jest najlepszy. A może najlepsza?
[srodtytul]Dziwolągi na stadionach[/srodtytul]
W komentarzach na temat sprawy płci Caster Semenyi pojawiają się wątki medyczne, polityczne, filozoficzne, że nie wspomnę o, za przeproszeniem, genderowych, ale zanim o nich – warto popatrzeć na dwa, które dotyczą sfer znacznie mniej naukowych: ludzkiej zawiści i głupoty. Semenya nie podobała się swoim rywalkom, zwłaszcza Rosjance i Włoszce (na mecie miejsca piąte i szóste), które orzekły zgodnie, że jest mężczyzną. Z oczywistych względów sprawę podchwyciły media (bo to bardzo ciekawe, gdy jakaś kobieta może się okazać mężczyzną), a organizatorzy zawodów i międzynarodowe władze lekkoatletyczne IAAF na skutek swojego braku kompetencji nie potrafiły zapobiec wyciekowi informacji na temat testów na płeć prowadzonych na materiale zebranym od Semenyi. Podobno bezpośrednią przyczyną wycieku było wysłanie faksu z informacją na temat testów pod zły adres. W ten sposób świat dowiedział się o tym, że bieg na 800 metrów może wygrać dziwoląg, a nie kobieta.