Trump „wkurzony” na Putina. Grozi Rosji cłami na ropę

Prezydent Donald Trump powiedział, że był „bardzo zły” i „wkurzony”, gdy Władimir Putin skrytykował legalność władzy prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Publikacja: 30.03.2025 17:15

Władimir Putin i Donad Trump podczas szczytu G20 w Osace, czerwiec 2019

Władimir Putin i Donad Trump podczas szczytu G20 w Osace, czerwiec 2019

Foto: Reuters

amk

Putin w piątek zaproponował, by władzę na Ukrainie przejęła wspólnota międzynarodowa, co miałoby umożliwić przeprowadzenie w tym kraju wyborów. Wezwał też do utworzenia rządu przejściowego, który mógłby skutecznie odsunąć Zełenskiego od władzy. Rosja utrzymuje, że Zełenski sprawuje władzę nielegalnie, ponieważ jego kadencja zakończyła się w ubiegłym roku i w takim przypadku władzę do czasu wyborów  powinien przejąć przewodniczący Rady Najwyższej.

Czytaj więcej

Elon Musk pisze o "amnestii" dla Wołodymyra Zełenskiego

Tymczasem konstytucja Ukrainy zakazuje organizacji wyborów w czasie obowiązywania stanu wojennego, a taki został wprowadzony krótko po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Sondaże także wskazują, że organizacji wyborów w takich warunkach sprzeciwia się większość Ukraińców.

Trump „wkurzony” na Putina

W wywiadzie dla NBC News Trump stwierdził, że był „bardzo zły” i „wkurzony”, gdy Putin podważał legalność władzy Zełenskiego.

- Jeśli Rosja i ja nie będziemy w stanie dojść do porozumienia w sprawie powstrzymania rozlewu krwi na Ukrainie i jeśli uznam, że to wina Rosji — co może nie być prawdą — ale jeśli uznam, że to wina Rosji, nałożę cła wtórne na całą ropę pochodzącą z Rosji — powiedział Trump.

- To oznacza, że ​​jeśli kupujesz ropę z Rosji, nie możesz robić interesów w Stanach Zjednoczonych — dodał.  - Będzie 25 proc. cło na całą ropę, 25- do 50-punktowe cło na całą ropę.

Zapowiedzi Trumpa padły krótko po tym, jak amerykański prezydent deklarował, że jest „zmęczony” prowadzeniem przez Zełenskiego wojny i oskarżał prezydenta Ukrainy, że jest „dyktatorem bez wyborów”.

Kampanijne obietnice Trumpa a rzeczywistość

Zakończenie wojny na Ukrainie „w 24 godziny” było jedną ze sztandarowych obietnic kampanii wyborczej Trumpa. Po zaprzysiężeniu w styczniu szybko doprowadził do spotkań delegacji USA osobno z delegacjami Ukrainy i Rosji, ale jak na razie zawarto tylko częściowe i ograniczone porozumienie, które umożliwiłoby bezpieczną żeglugę na Morzu Czarnym i powstrzymałoby ataki na obiekty energetyczne drugiej strony. Mimo przyjęcia warunków porozumienia przez Kijów i Moskwę, obie strony oskarżają się nawzajem o ciągle ataki na infrastrukturę energetyczną.

Prezydent USA stwierdził także, że Putin wie, że Trump jest na niego zły, ale obaj mają „bardzo dobre stosunki” i złość szybko minie, jeśli Putin „zrobi to, co należy”.

Putin w piątek zaproponował, by władzę na Ukrainie przejęła wspólnota międzynarodowa, co miałoby umożliwić przeprowadzenie w tym kraju wyborów. Wezwał też do utworzenia rządu przejściowego, który mógłby skutecznie odsunąć Zełenskiego od władzy. Rosja utrzymuje, że Zełenski sprawuje władzę nielegalnie, ponieważ jego kadencja zakończyła się w ubiegłym roku i w takim przypadku władzę do czasu wyborów  powinien przejąć przewodniczący Rady Najwyższej.

Pozostało jeszcze 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Donald Trump: Krym pozostanie przy Rosji, Ukrainy nie będzie w NATO
Konflikty zbrojne
Zgrzyt w rozmowach pokojowych ws. Ukrainy. Media dotarły do nowych dokumentów
Konflikty zbrojne
Zamach w obwodzie moskiewskim. Ofiarą rosyjski generał
Konflikty zbrojne
Na Kijów spadła rakieta z Korei Północnej?
Konflikty zbrojne
Wołodymyr Zełenski otrzymał cios w plecy. Ożywia się opozycja w Kijowie