Rzeczywiście latem wyspę widać jak na dłoni, a zimą i późną jesienią można też zobaczyć zorzę polarną. Teraz zaciekawienie Grenlandią pasażerów atlantyckich lotów zostało jeszcze podsycone wypowiedzią amerykańskiego prezydenta, że chciałby kupić tę największą wyspę świata.
Dopóki Donald Trump nie wyraził ochoty kupna Grenlandii, interesował się nią przede wszystkim duński rząd, operatorzy turystyczni, ale i poszukiwacze metali ziem rzadkich, złota, ropy naftowej i kamieni szlachetnych. Z tego powodu zawsze leżała w kręgu zainteresowań Chińczyków i Amerykanów. Chińczycy widzieli nawet możliwość wydłużenia na Grenlandię swojego Jedwabnego Szlaku, ale ostatecznie surowców intensywnie zaczęli szukać w Afryce. Nie zrezygnowali jednak z Grenlandii całkowicie, chińskie firmy zainwestowały w małe miejscowe przedsiębiorstwa. Teraz amerykański prezydent rozbudził zainteresowanie całego świata. Więc w każdym samolocie będzie więcej pasażerów, którzy zechcą spojrzeć, o co tak naprawdę prezydentowi USA chodziło.