Reklama

Pekin traci cierpliwość do swego „strategicznego partnera” i zaczyna to okazywać

Na razie po chińsku, czyli dyskretnie.

Publikacja: 15.05.2022 21:00

Największym problemem dla rosyjskiej armii okazało się odejście z rynku firmy DJI, największego na ś

Największym problemem dla rosyjskiej armii okazało się odejście z rynku firmy DJI, największego na świecie producenta dronów

Foto: CTK Photo/Petr Malina

– Fiasko rosyjskiego blitzkriegu i niemożność osiągnięcia szybkiego zwycięstwa oznacza początek rosyjskiej klęski. Rosyjska gospodarka i siła finansowa, które są niewspółmierne do jej (żądanego) statusu tzw. supermocarstwa, nie są w stanie utrzymać wysokotechnologicznej wojny kosztującej setki milionów dolarów dziennie – oświadczył były chiński dyplomata (w tym były ambasador Pekinu w Kijowie) Gao Yu-sheng.

Mimo iż jest on tylko „byłym”, nikt nie wątpi, że nie wystąpiłby publicznie przeciw polityce chińskiej partii komunistycznej i lidera Xi Jinpinga. Dotychczas jednak Pekin oficjalnie zajmował stanowisko życzliwej neutralności wobec Rosji i jej najazdu na Ukrainę. Kolejni chińscy wiceministrowie spraw zagranicznych potępiali Zachód za wspieranie Ukrainy i chęć wpływania na przebieg wojny.

Przed rozpoczęciem wojny Chiny publicznie nazywały Rosję „strategicznym partnerem”

– Rosja nie tylko jest bezwolna na polu bitwy, ale przegrywa i w innych sferach (politycznej, gospodarczej i propagandowej). To oznacza, że całkowita klęska Rosji jest tylko kwestią czasu – dodał Gao Yu-sheng w swym wystąpieniu na Wydziale Studiów Międzynarodowych Chińskiej Akademii Nauk Społecznych. Były dyplomata zakończył swoją karierę jako zastępca sekretarza Organizacji Szanghajskiej, ale już na emeryturze był jednym z czołowych doradców chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do spraw byłych państw radzieckich.

Władze Chin dotychczas dyplomatycznie wspierały Rosję, na przykład głosując przeciw jej usunięciu z oenzetowskiej Komisji Praw Człowieka. Ale faktycznie coraz bardziej dystansują się od agresji. Chińskie koncerny dyskretnie zmniejszają swą obecność na rosyjskim rynku, w tym Lenovo i Xiaomi. Klienci z Rosji coraz częściej też skarżą się na holding zajmujący się handlem w internecie, Alibaba, który podobno też zaczął ograniczać dostawy. Agencja Bloomberg uważa jednak, że zachowanie chińskich firm może nie być wyrazem politycznej woli Pekinu, lecz (przynajmniej częściowo) kłopotów logistycznych spowodowanych lockdownem w gigantycznym hubie transportowym – Szanghaju.

Reklama
Reklama

Największym problemem dla rosyjskiej armii okazało się odejście z rynku firmy DJI, największego na świecie producenta dronów. W tej dziedzinie najeźdźcy bardzo odstają od obrońców i brak chińskiego wsparcia okazuje się dotkliwy na polu bitwy. A DJI opuściła rosyjski rynek jeszcze przed wybuchem epidemii Covid-19 w Szanghaju.

Przed rozpoczęciem wojny Chiny publicznie nazywały Rosję „strategicznym partnerem” (starannie jednak unikając określenia „sojusznik”). Obecnie Zachód (przede wszystkim USA) twierdzi, że Pekin nie wspiera rosyjskich wojsk: uzbrojeniem, amunicją czy choćby zaopatrzeniem w żywność.

Czytaj więcej

Wojna na Ukrainie dzieli Zachód. Kto chce ustępstw Kijowa?

W zeszłym tygodniu jednak Xi Jinping w rozmowie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem poparł żądanie przerwania walk w Ukrainie. Zawieszenie broni byłoby w obecnej sytuacji zwycięstwem Rosji, pozwalającym jej zachować zdobycze (Chersoń, Melitopol, Bierdiańsk). Ale Xi jednocześnie oświadczył, że „należy szanować ukraińską integralność terytorialną”.

– Taka pozycja jest ogromnym ciosem dla Rosji. To może oznaczać, że Chiny wierzą, iż Ukraina może odzyskać Donbas i Krym – natychmiast stwierdził doradca biura ukraińskiego prezydenta Aleksij Arestowycz. Jednak Xi Jinping nie powiedział, co rozumie przez „integralność terytorialną”: czy faktyczne granice Ukrainy z 24 lutego, czy te międzynarodowo uznane (z półwyspem i Donbasem).

Byłego dyplomatę Gao Yu-shenga wsparł za to dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych jednej z najlepszych chińskich uczelni, Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie, Yan Xuetong, ostrzegając, że „Rosja będzie musiała zapłacić wysoką cenę za wojnę, która nikomu nie przyniesie korzyści”.

Reklama
Reklama

– Te dyskusje (w chińskiej elicie) mogą skończyć się niczym, jak to wielokrotnie było. Ale mogą też mieć swoje odzwierciedlenie na jesiennym kongresie rządzącej partii komunistycznej – stwierdził włoski sinolog Francesco Sisci.

Dyplomacja
Zełenski: Chcę daty wejścia do UE. Kosiniak-Kamysz ostrzega przed „największym niebezpieczeństwem”
Dyplomacja
Ambasador USA we Francji bez dostępu do członków rządu. To ojciec zięcia Trumpa
Dyplomacja
To ten kraj zostanie kolejnym członkiem UE? Może zadziałać „efekt Trumpa”
Dyplomacja
Kanclerz Niemiec mówił, że II wojna światowa trwała cztery lata. Szef MSWiA: Niefortunne
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama