Reklama
Rozwiń
Reklama

Mieszkać blisko rodziny

Polacy niechętnie się wyprowadzają z miejscowości, w której dorastali – wynika z sondażu CBOS

Publikacja: 03.03.2010 01:14

Mieszkać blisko rodziny

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

Dorota Wójcik, przedstawiciel handlowy, nie wyobraża sobie innego miejsca do życia niż Lublin. – Tutaj się urodziłam, studiowałam, znalazłam pracę, a wkrótce wyjdę za mąż za rodowitego lublinianina. Kupimy mieszkanie na osiedlu, gdzie dorastałam – opowiada.

Prawie dwie trzecie Polaków mieszka w miejscowościach, w których się urodziło – wynika z raportu „Mobilność i preferencje migracyjne Polaków” Centrum Badania Opinii Społecznej. Ci, którzy się przeprowadzili, zrobili to głównie z powodu założenia rodziny w innej miejscowości (44 proc.), rzadziej ze względu na pracę (28 proc.).

[srodtytul]Nie dalej niż 50 km[/srodtytul]

– Polacy uważają, że dom jest tam, gdzie się urodziliśmy – mówi prof. Adam Bartoszek, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, który prowadzi badania mobilności edukacyjnej i zawodowej małych i średnich miast. – Rodzina często jest jedyną przestrzenią życia emocjonalnego i gwarancją bezpieczeństwa. Polacy jako społeczeństwo trudno nawiązują głębsze relacje z innymi. Praca kojarzy się z ryzykiem: może być tylko na pewien czas i często poniżej kwalifikacji.

Polacy rzadko decydują się zamieszkać dalej niż 50 km od rodzinnego domu. Aż 71 proc. po przeprowadzce nadal mieszka w tym samym województwie.

Reklama
Reklama

Tak jak 33-letnia Karolina Wiercińska, która w życiu przenosiła się tylko raz, i to zaledwie o 10 km. W czasie studiów zamieniła niewielkie Puszczykowo na Poznań, w którym mieszka do dziś. O kolejnej przeprowadzce nie myśli. – W Poznaniu mam mieszkanie w domu, który kupił jeszcze mój dziadek. Mieszkam w cichej, spokojnej dzielnicy. Mam tu przyjaciół. Niedaleko mieszkają mama i bracia. Mam dwójkę dzieci, rodzina w sąsiedztwie bardzo się przydaje – wylicza.

– Ze spisu powszechnego przeprowadzonego w 2002 r. wynika, że 20 proc. Polaków przeprowadziło się tylko raz, ale ta dynamika przemieszczania zmieniła się po naszym wejściu do Unii Europejskiej, bo około 2 mln Polaków, głównie młodych, wyjechało za granicę – zaznacza Wiesław Łagodziński, socjolog z Głównego Urzędu Statystycznego.

[srodtytul]Mobilność we krwi[/srodtytul]

Łagodziński dodaje, że ponad 2,3 mln Polaków dojeżdża do pracy do innej miejscowości. – Nie można więc powiedzieć, że jesteśmy społeczeństwem niemobilnym – mówi.

Eksperci podkreślają, że główną barierą w przeprowadzkach są względy materialne związane z kupnem mieszkania.

Wyjazdom z kolei sprzyjają pewne cechy osobowości. – Ludzie, którzy lubią rywalizację, chętniej się przemieszczają – zauważa prof. Bartoszek.

Reklama
Reklama

Michał Wojciechowski, student z Białegostoku, nie chce z nikim rywalizować i wróci do rodzinnej wsi koło Augustowa. – Tylko na wsi czuję się jak u siebie. Nie ma tam wyścigu szczurów, gonitwy za pracą, pieniądzem i sławą, co na każdym kroku można zaobserwować w dużym mieście – tłumaczy.

Łatwiej decyzję o wyjeździe podejmują też ci, którym coś się udało w swoim środowisku. – Ci, którzy nie mogą znaleźć pracy w swojej miejscowości, uważają, że gdzie indziej będzie jeszcze gorzej – mówi prof. Bartoszek.

Badania CBOS pokazują, że Polacy niechętnie przeprowadzają się do małych miasteczek. Raczej uciekają z nich do większych miast lub na wieś.

– Życie małych i średnich miasteczek determinuje sieć nieformalnych powiązań między mieszkańcami. Niekoniecznie wiąże się to z nepotyzmem, ale z budowaniem relacji opartych na zaufaniu do osób znajomych – wyjaśnia prof. Bartoszek.

Takie relacje jednak sprawiają, że szczególnie młodzi uważają, iż pracę w takim miasteczku można zdobyć tylko przez układy. Mija też trochę czasu, zanim przyjezdni zdobędą zaufanie mieszkańców.

Długo w łaski miejscowych musieli się wkupywać Ruta i Ryszard Kierzkowscy, którzy przenieśli się z Warszawy do miejscowości Wetlina w Bieszczadach. – Na początku to była droga przez mękę – wspomina pani Ruta.

Reklama
Reklama

Ryszard, absolwent AWF, długo nie mógł znaleźć pracy, a dodatkowo dla miejscowych byli obcy. W Wetlinie postanowili się zająć hodowlą owiec, kóz i koni. Wychowali i wykształcili syna, który porzucił Bieszczady i przeniósł się do Krakowa.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Polska się starzeje. Czym grozi nam kryzys demograficzny?
Społeczeństwo
Marznące opady to dopiero początek. IMGW wydał kolejne ostrzeżenia
Społeczeństwo
Nadchodzą duże zmiany w pogodzie. Temperatury mogą zaskoczyć
Społeczeństwo
W prognozach pogody znowu duży mróz. Ostrzeżenia IMGW dla części kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama