Podczas konferencji „My, prawniczki!” wielokrotnie podnoszono, że na rynku pracy sytuacja kobiet wciąż jest nieporównywalnie trudniejsza. Czy stojąc na czele zarządu, działa pani na rzecz jej poprawy?
Mam podobne zdanie. Sama zajęłam się zarządzaniem w biznesie po kilkunastu latach pracy jako adwokatka w kancelarii. Zdecydowałam się na ten krok, gdy po powrocie z urlopu macierzyńskiego usłyszałam, że na obiecany awans muszę poczekać. Dokonałam zmiany, z której ostatecznie bardzo się cieszę. Bardzo dużą satysfakcję przynosi mi też praca mentorki z innymi kobietami. W zarządzanej przez siebie firmie oczywiście wspieram, promuję i motywuję kobiety do rozwoju i działania. Niestety, jest na tym polu wiele do zrobienia. Kilkukrotnie zdarzyło mi się usłyszeć od kobiet, którym proponowałam awans, że nie są pewne swoich kompetencji i muszą zapytać o zdanie męża. Mężczyźni nigdy nie odpowiadają w ten sposób. Między innymi dlatego jestem zwolenniczką wprowadzania parytetów i dziwię się, kiedy słyszę krytykę tego pomysłu samych kobiet.